W PIERWSZYM RZĘDZIE

Idea comiesięcznych spotkań filmoznawczych W pierwszym rzędzie, które odbywają się w Wojewódzkim Ośrodku Animacji Kultury w Toruniu co miesiąc, zawsze w środę o godz. 17, zrodziła się  z ciekawości, chęci poznania i potrzeby tworzenia. Multipleksy, a także mniejsze kina studyjne,  roztaczają bogatą ofertę filmów europejskich, amerykańskich, nieobce widzom jest także kino azjatyckie czy afrykańskie. Czasami … Czytaj dalej W PIERWSZYM RZĘDZIE

W PIERWSZYM RZĘDZIE

Idea comiesięcznych spotkań filmoznawczych W pierwszym rzędzie, które odbywają się w Wojewódzkim Ośrodku Animacji Kultury w Toruniu co miesiąc, zawsze w środę o godz. 17, zrodziła się  z ciekawości, chęci poznania i potrzeby tworzenia. Multipleksy, a także mniejsze kina studyjne,  roztaczają bogatą ofertę filmów europejskich, amerykańskich, nieobce widzom jest także kino azjatyckie czy afrykańskie. Czasami zdarza się, szczególnie rzecz ma miejsce w kinach studyjnych, że przy okazji filmów rodzimych, na uroczyste spotkania przyjeżdżają twórcy, najczęściej reżyser, producent czy aktorzy. Odbywa się wówczas miła konwersacja o kulisach powstawania filmu, o etapach tworzenia scenariusza i współpracy wszystkich członków ekipy.

Organizatorzy spotkań W pierwszym rzędzie za cel obrali sobie spotkania z twórcami, przyjrzenie się ich twórczej pracy od strony warsztatowej; w programie spotkań są także działania warsztatowe. To drugi ważny cel spotkań. Trzeci, być może najważniejszy, to stworzenie serdecznej, kameralnej atmosfery wśród publiczności i szybkie „zaprzyjaźnienie” jej z filmowcem, który na spotkaniu gości. Pierwszorzędowe spotkania nie mają charakteru podniosłego. Są jak domowe spotkanie z bliskim przyjacielem, który właśnie przyjechał z dalekiej podróży. Nie opowiadałam tego wcześniej na żadnym z festiwalowych Q&A – mówiła Marta Prus, reżyser, podczas grudniowego spotkania z widzami. – Wybaczcie mi, że wciąż nawracam do swojej osoby, nie skupiając się na sprawach stricte filmowych. Ta ciepła atmosfera zachęca do zwierzeń. Pogratulujcie organizatorom, niebawem będziecie znać sekrety wszystkich młodych filmowców. Istotą spotkań W pierwszym rzędzie jest właśnie przyglądanie się pasji młodych twórców: reżyserów, scenarzystów, operatorów, montażystów, kompozytorów, aktorów. Tych, którzy w filmowym świecie niezależnym zanurzeni są od dawna, ale właśnie stoją na progu kariery w filmach pełnometrażowych. Są przed swoim debiutem fabularnym czy dokumentalnym bądź rozpoczynają współpracę przy intratnym serialu dla międzynarodowej stacji telewizyjnej. Spotkania z cyklu W pierwszym rzędzie są propozycją dla osób realizujących własne projekty filmowe, tych, które pierwsze takie próby mają przed sobą oraz dla wszystkich miłośników sztuki filmowej. Kto może lepiej opowiedzieć o zmaganiach z producentami, finansami i technikaliami niż ci, którzy jedną nogą wciąż stoją w offie, a drugą wchodzą w kino komercyjne? Organizatorom szczególnie zależy, aby zachęcać swoich odbiorców do sięgnięcia po kamerę czy aparat fotograficzny, a nawet telefon komórkowy, i tworzenia własnych form filmowych. Tym samym na środowych spotkaniach prezentowane są inspirujące filmy krótkometrażowe, na co dzień niedostępne miłośnikom sztuki filmowej. Zdarza się, że Pierwszy rząd składa się z samych projekcji, najczęściej etiud studentów polskich szkół filmowych, ostatnio także zagranicznych, bez spotkań z ich twórcami. Po to, aby dzięki prezentowanym filmom, zrealizowanym przez filmowców o różnej wrażliwości, zasiać w widzach inspirujące myśli, skłonić ich do refleksji, a także zachęcić do działania.

Na spotkanie inaugurujące Pierwszy rząd w lutym 2016 roku do Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Toruniu przyjechał Miłosz Sakowski, reżyser najczęściej nagradzanego filmu studenckiego w 2015 r. – Dnia babci. Film, trzydziestominutowy dyplom twórcy, absolwenta Gdyńskiej Szkoły Filmowej, opowiada słodko-gorzką historię chłopaka o podejrzanej reputacji, który potrzebując pieniędzy, próbuje oszukać metodą „na wnuczka” starszą kobietę, graną przez Annę Dymną. Kobiecie, mocno doświadczonej przez życie, udaje się zdemaskować naciągacza. Wówczas wydarzenia nabierają tempa… Opiekę artystyczną nad filmem sprawowali m.in. Robert Gliński i Milenia Fiedler. Dzień babci zdobył ponad trzydzieści nagród na całym świecie, dzięki którym drzwi do kariery stanęły przed Miłoszem otworem. W chwili obecnej realizuje seriale dla HBO oraz Telewizji Polskiej.

Pokaz w WOAK-u cieszył się niemałym zainteresowaniem, a zgromadzeni widzowie wyrazili swoją aprobatę dla filmu podczas spotkania po seansie. Zadali reżyserowi wiele pytań dotyczących pracy nad scenariuszem, przygotowań do realizacji zdjęć, współpracy z wielką aktorką Anną Dymną oraz systemu edukacji w Gdyńskiej Szkole Filmowej. Dzień babci oraz otwartość Sakowskiego tak bardzo przypadły publiczności do gustu, że na spotkaniu odbył się jeszcze jeden, nieplanowany, seans drugiego filmu reżysera.

Pierwsze spotkanie z cyklu W pierwszym rzędzie wypełniło salę projekcyjną po brzegi. Przybyli goście zapowiedzieli swoją obecność także na kolejnym spotkaniu, miesiąc później. Korytarze Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury zamieniły się w plan filmowo-produkcyjny, na którym uczestnicy zgłębiali tajniki pracy operatorskiej oraz poznali możliwości wykorzystania krótkiej jazdy kamerowej. Główną atrakcją były warsztaty dotyczące pracy ze stabilizatorem obrazu typu Steadicam. Warto zaznaczyć, że były to zajęcia unikalne, ponieważ w Polsce nie są organizowane kursy czy warsztaty przygotowujące do pracy ze stabilizatorami kamerowymi. Zajęcia poprowadzili twórcy Agencji Kreatywnej MOV STUDIO zajmującej się m.in. produkcją filmów reklamowych, wideoklipów, fotografią oraz grafiką reklamową: Kamil Kamiński (dyrektor artystyczny, producent, operator Steadicam) oraz Natalia Miedziak (fotograf, operator i montażysta). Przez kilka godzin warsztatowicze ćwiczyli, próbowali, dźwigali, wymyślali i nagrywali. Frekwencja na spotkaniu oraz rozpalone ambicje i zadowolenie przy jego końcu świadczyły o tym, jak bardzo takie warsztaty były potrzebne.

Kwietniowe spotkanie zaprowadziło uczestników do warsztatu animatorów filmowych. Gośćmi trzeciego Pierwszego rzędu był filmowy tandem: Sebastian Kwidziński i Marcin Roszczyniała – reżyserzy, scenarzyści, graficy i animatorzy, związani z województwem kujawsko-pomorskim. Zaprezentowali jeden ze swoich ostatnich filmów, zrealizowany w technice animacji poklatkowej – Fabrykę. Jest to alegoryczna opowieść o wchodzeniu w dorosłość. Więcej – o brutalnym wyjściu z dzieciństwa, do którego nie ma już powrotu.

Animacja została doceniona na wielu polskich i zagranicznych festiwalach filmowych. Na uwagę zasługuje fakt, że Fabryka przyniosła Roszczyniale i Kwidzińskiemu nominację do prestiżowych Nagród Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego. Twórcy zaprezentowali także animowany wideoklip do piosenki Ani Dąbrowskiej Jeszcze ten jeden raz. Opowiedzieli o trudach pracy nad animacjami oraz – w związku z tym, że w tym czasie prowadzili w WOAK-u kurs scenograficzny – oprowadzili uczestników po warsztacie realizacyjnym swojego najnowszego filmu lalkowego: Iluzjonistów, tworzonych w technice animacji poklatkowej, koprodukowanych przez instytucje kultury województwa kujawsko-pomorskiego. Tworzona z wielkim rozmachem historia opowiada o przyjaźni trzech iluzjonistów. Jak co roku, spotykają się oni na festiwalu magii cyrku. Rozgrywka, jaką toczą między sobą, przynosi nieoczekiwany finał… Bohaterowie przemówią głosami Jana Peszka, Jerzego Bończaka i Stanisława Tyma. W chwili obecnej twórcy są na półmetku zdjęć do filmu. W międzyczasie realizują klipy promocyjne, reklamy oraz teledyski. Pracują również przy produkcji filmów fabularnych.

Na wiosenny majowy Pierwszy rząd składały się projekcje trzech filmów, które zostały uznane za najbardziej optymistyczne krótkie metraże 13. edycji Festiwalu Happy End. Festiwal, organizowany we Wrocławiu, jest jedynym tego typu wydarzeniem w Polsce. Zgłaszane filmy kwalifikowane są na podstawie zawartego w nich optymizmu. Happy End w swojej formule mieści filmy fabularne i dokumentalne, profesjonalne, studenckie i niezależne. Warunek jest jeden: muszą być optymistyczne. Pierwszy rząd z przyjemnością przyjął propozycję zorganizowania takiego pokazu dla swojej publiczności. Na projekcję złożyły się: Sonda o mężczyznach – dokumentalna, wielokrotnie nagradzana, czarna komedia w reżyserii Mateusza Głowackiego. Czego pragną kobiety? Ten temat dręczy mężczyzn (i filmowców) od dawna. Projekcja filmu była szansą, żeby wreszcie poznać ich oczekiwania i marzenia. Wszystko z dużym przymrużeniem oka. Drugim prezentowanym filmem były magiczne Prześwity w reżyserii Karoliny Ford. Oniryczna opowieść o tajemniczej, przeczącej logice przypadłości medycznej, która staje się impulsem prowokującym do rozpoczęcia dialogu między skonfliktowanymi małżonkami-dziadkami. Dodatkowo niespodziewana sytuacja komplikuje początkowo wzorową relację między młodą wnuczką i jej narzeczonym. Trzecim filmem w prezentowanym bloku był zagadkowy Basen Krzysztofa Pawłowskiego. Bohater filmu regularnie pływa. Przepływa w basenie tyle długości, ile ma lat. Czterdzieści trzy. To wystarczy, żeby przemyśleć problemy, odreagować stres. Ale ostatnio męczy go senny koszmar. Ucieka przed kimś lub przed czymś. W ostatniej chwili udaje się mu wskoczyć do głębokiego basenu, który okazuje się pułapką. Na szczęście to tylko zły sen. Do czasu jednak…

Miesiące wakacyjne, od czerwca do sierpnia 2016 roku, upłynęły pod hasłem warsztatowym: Od tekstu do obrazu. Spotkania służyły twórczym inspiracjom oraz zdobywaniu umiejętności w zakresie realizowania własnych, krótkich form filmowych. Przez trzy kolejne miesiące uczestnicy omawiali scenariusze powstałych już filmów, analizowali gotowe sceny, poznali formalne zasady pisania scenariuszy. Opanowywali podstawy pracy z kamerą, kręcili własne scenki, oparte na prostych, wymyślonych przez siebie historiach. Sami je reżyserowali i brali w nich udział. Na koniec montowali swoje etiudy. Poprzez odpowiednie zadania operatorskie i montażowe, mogli dowiedzieć się jak wiele istotnych informacji można przekazywać lub wręcz przeciwnie – ukrywać przed widzem.  Koordynatorką i prowadzącą spotkania była Karolina Fordońska, filmoznawca i reżyser, instruktor do spraw interdyscyplinarnych przedsięwzięć kulturalnych WOAK, dwukrotna stypendystka Prezydenta Miasta Torunia w dziedzinie kultury oraz stypendystka Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Pod pseudonimem Karolina Ford zrealizowała trzy filmy krótkometrażowe Czemu nie tańczę na ulicach (2013, koprodukcja polsko-włoska), Prześwity (2015) oraz Trzech znanych P. (2018).

Po intensywnych warsztatach wakacyjnych, kolejne spotkanie W pierwszym rzędzie odbyło się w październiku – we współpracy z Gdyńską Szkołą Filmową. Z roku na rok Szkoła produkuje coraz bardziej interesujące filmy, a jej studenci i absolwenci pracują na planach największych polskich produkcji filmowych. Niebawem to oni będą decydować o obliczu polskiego kina. Organizatorzy Pierwszego rzędu postanowili więc zorganizować dla swoich widzów pokaz krótkich metraży, już po obiegu festiwalowym, dostępnych właściwie już tylko w archiwum Szkoły. I tak na projekcję złożyły się: Czułość Emilii Zielonki, prezentowany już wcześniej w WOAK-u Dzień babci Miłosza Sakowskiego, Kroki Karoliny Zaleszczuk oraz W narożniku Macieja Kruka. Czułość to historia jak wiwisekcja. Para nastolatków zamyka się na jedną noc w pokoju hotelowym. Plan tej dwójki wydaje się doskonale opracowany. To jednak tylko plan. Trudne wydarzenia nocy zmieniają między nimi wszystko. Kroki to wciągająca, pięknie sfilmowana (autorem zdjęć jest Zuzanna Pyda-Kernbach, laureatka Złotej Kijanki na Festiwalu Camerimage za etiudę Taki pejzaż Jagody Szelc) opowieść o nastolatce, która nie może wytrzymać z rozrywkową matką. Gdy do bloku wprowadza się nowa sąsiadka, dziewczyna zaczyna odkrywać inne życie, a także związane z nim dylematy i problemy. W narożniku opowiada o dwudziestolatce, przygotowującej się do ważnej walki bokserskiej i konieczności wyboru: marzenia, ideały czy przyzwoitość.

Listopad należał do twórców toruńskich. Spotkanie poświęcone było sztuce wideoklipu, tworzonego w Toruniu bądź realizowanego przez filmowców związanych z Toruniem. Wideoklip jest sztuką, której należy poświęcić tyle samo uwagi, co innym krótkim formom filmowym. Spotkaniu towarzyszyły projekcje oraz dyskusja z gośćmi, filmowcami, którzy pracują przy filmach fabularnych, dokumentalnych, a także, niejednokrotnie, właśnie przy wideoklipach. Gośćmi spotkania byli: Jędrzej Bączyk, reżyser (w świecie muzycznym znany jako Pan Jędras), Damian Daniłowicz, reżyser i operator, Bartosz Pawlikowski, operator, Andrzej Kilanowski, grafik i muzyk, Łukasz Pawlikowski, montażysta oraz Ela Słupecka i Marta Kokorzycka, działające w kolektywie filmowym KDK – Kobiety Dobrze Kręcą, zajmujące się produkcją filmową. Pokaźna liczba filmowców zgromadziła jeszcze liczniejszą publiczność. Rozmowy dotyczyły oczywiście pracy na planie, przygotowań, wyrzeczeń, ale także normalnego życia, inspiracji, które się w tym życiu odnajduje. O tym, że nie należy szukać daleko, ale że niejednokrotnie warto prostymi sposobami, bo prywatnymi smartfonami nakręcić to, co w duszy gra świadczy fakt, że teledysk do utworu Toruń. Noc w średniej wielkości mieście zespołu Nietrzask został uznany – przez Gazetę Wyborczą – za najlepszy klip 2016 roku, zrealizowany w Toruniu. Kręcony w mieszkaniach, pubach i na ulicach. Andrzej Kilanowski, Zofia Sadowiec i Mikołaj Niezgoda telefonami komórkowymi dokumentowali wydarzenia z życia miasta, w których brali udział. Po pięciu miesiącach materiał trafił do montażowni. Podczas projekcji widzowie zobaczyli klipy do utworów zespołów: Nietrzask, Paraliż Band, Pan Jędras, Kharii Mateen czy Bartek Kulik i Późne Lato. Spotkanie pokazało jak dobrze ma się kino niezależne w Toruniu i jak duże jest zapotrzebowanie na toruńskie produkcje filmowe.

Ostatnie spotkanie w 2016 roku było, można by rzec, najbardziej magiczne ze wszystkich dotychczasowych. Nie było to bowiem spotkanie poświęcone filmowi w ogólnym tego słowa znaczeniu. Na grudniowym W pierwszym rzędzie gościła absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, ale na kierunku fotografia. W chwili, kiedy powstaje ten tekst, Magdalena Franczuk, bo o niej mowa, studiuje reżyserię filmową w Warszawskiej Szkole Filmowej. Magda zaprezentowała na spotkaniu Księgę cudowności, czyli autorski projekt o niezwykłym rozmachu. Składa się on z dziesięciu rozdziałów, z których każdy zawiera literackie opisy oraz inscenizowane fotografie. Dopracowane w każdym detalu sesje fotograficzne to przedsięwzięcia, w których realizację artystka zaangażowała sztab fachowców: aktorów, kierowników produkcji, wizażystki, fryzjerów, asystentów i innych. Księga cudowności to opowieść oparta na przygodach i życiowych doświadczeniach Franciszka Leona Madaleyskiego – zapomnianego ekscentrycznego podróżnika z przełomu XIX i XX wieku, którego zainteresowania krążyły wokół poszukiwania zjawisk, jak sam mawiał, „duchowo osobliwych” w otaczającym go świecie. Każda z części Księgi cudowności jest zainspirowana inną przygodą Madaleyskiego. Księga miała premierę w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. Prezentowana była na wielu festiwalach i wystawach w Polsce i za granicą. W listopadzie 2016 r., a więc miesiąc przed wizytą w Toruniu, Magda założyła Fundację KUNST.CAMERA. Razem z wieloma artystami zajmują się ożywianiem przez matrycę zapomnianych dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych tekstów literackich. KUNST.CAMERA zrealizowała do tej pory dwa duże projekty: Salamandrę oraz Paradise is not so far away from here. Salamandra to wizualna adaptacja powieści Stefana Grabińskiego pod tym samym tytułem. Natomiast Paradise… inspirowany jest mitem american dream, Złotą Erą Hollywood oraz filmami Casablanca Michaela Curtiza czy Marzyciele Bernardo Bertolucciego.

Maciej Buchwald, spotkanie fi lmoznawcze W pierwszym rzędzie  22 marca 2017 r. Fot. Stanisław  Jasiński.
Maciej Buchwald, spotkanie filmoznawcze „W pierwszym rzędzie” 22 marca 2017 r.
Fot. Stanisław Jasiński.

 

Spotkanie styczniowe organizowane było wraz ze współpracą z Wajda School. Widzowie obejrzeli cztery najgłośniejsze filmy dokumentalne, wyprodukowane przy udziale Szkoły Wajdy w 2015 roku. Na pokaz złożyły się: Koniec świata Moniki Pawluczuk, Ślimaki Grzegorza Szczepaniaka, Budzik Piotra Małeckiego oraz Trampkarze Marcina Filipowicza. Filmy te odbiły się głośnym echem na polskich i zagranicznych festiwalach filmowych. Koniec świata to kameralny, autorski film dokumentalny, w którym kilka historii spotyka się w czasie jednej nocy. W tę jedną noc, podobną do wielu innych, ludzie w dużym mieście, nękani samotnością, chcą z kimś porozmawiać. Zauważalna i poruszająca jest ich wielka potrzeba rozmowy, bycia wysłuchanym, potrzeba bycia z kimś obok. Ślimaki to historia Andrzeja, który wraz z kolegą postanawia założyć park hodowlany dla ślimaków. Mimo braku doświadczenia wierzy w sukces przedsięwzięcia. Z pomocą przychodzi mu Grzegorz Skalmowski z Pasłęka, polski guru tej dziedziny zwany „ślimaczanym królem”. Budzik opowiada o czworgu spośród piętnaściorga młodych pacjentów podwarszawskiej kliniki Budzik. Od dłuższego czasu są w śpiączce. Ich rodzice są zdeterminowani, by pomóc im wrócić do życia. Film opowiada niezwykłą historię ludzi, którzy w obliczu osobistej tragedii nie poddają się, są pełni nadziei, walcząc o życie i zdrowie swoich dzieci. Ostatni z prezentowanych filmów, Trampkarze, pokazuje początkowy etap życia młodych bohaterów, prowadzący do spełniania ich życiowego marzenia. Głównymi bohaterami filmu są dwaj bracia, czternastoletni Mateusz oraz trzynastoletni Łukasz, mieszkający w niewielkiej górskiej wiosce na południu Polski. Marzą, by zostać profesjonalnymi piłkarzami grającymi przynajmniej w Polskiej Ekstraklasie.

Organizatorów zaskoczyło, a jednocześnie uradowało, tak duże zainteresowanie publiczności niezależnym filmem dokumentalnym.

Lutowe spotkanie poświęcone zostało ponownie sztuce wideoklipu. Przede wszystkim wideoklipu tworzonego w Toruniu bądź realizowanego przez toruńskich twórców. Gośćmi Pierwszego rzędu byli: Wiktoria Wachowiak, operator i montażystka, Aleksandra Prądzińska, montażystka, Marcin Roszczyniała, znany publiczności Pierwszego Rzędu ze spotkania kwietniowego, kiedy to wraz z Sebastianem Kwidzińskim opowiadali o animacji poklatkowej, oraz Anna Łęcka, na co dzień solistka operowa, na spotkaniu opowiadała o autorskiej realizacji wideoklipu.  Stylistycznie klipy reprezentowały trzy nurty muzyczne. Widzowie przybyli na spotkanie obejrzeli filmy ilustrujące muzykę klasyczną, hip hop oraz tzw. muzykę popularną (pop i muzykę liryczną, o ile muzykę liryczną możemy zaliczyć do nurtu muzyki popularnej). Były to klipy zrealizowane dla rapera Małpy, dla Ani Dąbrowskiej, zespołu Hulajdusza, Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej, oraz wspomniany już autorski film do Arii nr 9 Jana Sebastiana Bacha, Schafe können sicher weiden. Goście tradycyjnie opowiadali o swojej pasji, inspiracjach i realizacyjnych niedogodnościach. Opowiadali o kwestiach scenograficznych, o współpracy z dziećmi na planie, ponieważ aż w trzech historiach pojawiają się dzieci. W jednej natomiast animowany bohater inspirowany jest dziecięcą postacią.

Razem z wiosennym powiewem, w marcu, w ramach Pierwszego rzędu zostało w WOAK-u zorganizowane spotkanie „komediowe”. Gościem spotkania z publicznością był Maciej Buchwald, reżyser, scenarzysta, aktor, komik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Teatralnej oraz reżyserii w PWSFTViT w Łodzi, współtwórca  teatru improwizowanego Klancyk. Maciej zaprezentował toruńskiej widowni swoją dyplomową komedię o wdzięcznym tytule Kac. Film zdobył liczne wyróżnienia przyznawane przez publiczność na wielu festiwalach filmowych. Oprócz Kaca, widzowie obejrzeli bardziej nostalgicznego, choć wciąż utrzymanego w komediowej konwencji, Strapionego mężczyznę. Kac opowiada o pracowniku Miejskiego Zakładu Rehabilitacji Alkoholowej, czyli po prostu KAC-u, który zakochuje się w swojej klientce. Prowadzi to do poważnych zmian w jego życiu i podejściu do pracy. Strapiony mężczyzna natomiast jest krótką opowiastką o mężczyźnie, który po wypadku wspomina swoje trudne relacje z kobietami. Reżyser obu obrazów dał się poznać jako człowiek wielu talentów, przesiąknięty humorem i pasją do tego, co robi. Chętnie opowiadał o swojej edukacji, nie szczędząc przy tym uszczypliwych uwag pod adresem wykładowców, o swoich realizacjach, tych już powstałych i tych, które ma w planach.

W kwietniu przyjechał z Krakowa Bartek Kulas, reżyser, scenarzysta, animator, designer, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i Wajda School, twórca teledysków dla Edyty Geppert, Renaty Przemyk, Katarzyny Groniec. Zaprezentował zrealizowany z ogromnym rozmachem przy wsparciu Studia Munka, Circus Maximus. To czterdziestominutowy film fabularny, nakreślający losy cyrkowców i upadającego cyrku. Racjonalne próby ratowania go przed bankructwem stopniowo przekraczają granice rozsądku. Proces przemiany stawia bohaterów na niełatwej drodze wiodącej poprzez szaleństwo i tragedię ku przebudzeniu do świadomego życia. Oprócz Circus Maximus, publiczność miała okazję obejrzeć Millhaven, makabryczną, momentami nieco surrealistyczną historię nastoletniej Loretty, którą szarość życia w prowincjonalnym i bezbarwnym miasteczku Millhaven zainspirowała do morderczego tańca. Inspiracją i osią narracyjną animacji jest psychodeliczna ballada The Curse of Millhaven Nicka Cave’a, hipnotyzującym wykonaniu Katarzyny Groniec.

Styl Bartka Kulasa jest nie do podrobienia. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. Scenografia, kostiumy, cała zachwycająca oprawa wizualna inspirowane feerią barw Baza Luhrmanna. Poza tym każdy wątek jego opowieści przesiąknięty jest głęboką myślą filozoficzną. Reżyser na spotkaniu onieśmielał swoimi realizacjami oraz rozbrajał szczerym uśmiechem i otwartością. Wyznał, że nie opracowywał klasycznego scenopisu do Circus Maximus ze swoim operatorem, Cezarym Stoleckim. Na spotkanie z nim przyniósł już storyboard, który tworzył przez kilka tygodni, i prosił, żeby autor zdjęć zapoznał się z jego wizją, zgłaszając ewentualne zastrzeżenia. Za wszystkie animacje i efekty specjalne odpowiada on sam. Tworzy je z wielką dokładnością przez tygodnie, a nawet miesiące. Dzięki temu wie, jak osiągnąć efekt, na którym mu zależy. Wie też co zrobić, żeby jego wytwór zachwycał. Wystarczy przeczytać zachwyty krytyków i przyjrzeć się liście nagród dla Millhaven. Obecnie Bartek stara się o dofinansowanie swojego pierwszego pełnego metrażu. Będzie to wariacja na temat dobrze w Polsce znanej pewnej magicznej historii. Kulas, jak przystało na tytana pracy, ma już gotowe plany świata przedstawionego i bajecznej scenografii.

Maj upłynął w WOAK-u pod znakiem filmu. W tym wiosennym miesiącu odbyły się Konfrontacje Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu w dziedzinie filmu. Do tej pory twórcy amatorzy świętowali w październiku, spotykając się, wymieniając doświadczenia, oglądając swoje filmy na dużym ekranie, a także ucząc się rzemiosła. W 2017 r. warsztaty filmowe poprowadził jeden z najlepiej zapowiadających się twórców filmowych, Bartosz Kruhlik. Jego dyplomowy film Adaptacja w ciągu kilku miesięcy od premiery zdobył czterdzieści nagród i wyróżnień na całym świecie. Rzecz ma się podobnie z wcześniejszymi krótkimi metrażami Kruhlika. Reżyser obecnie pracuje nad sześćdziesięciominutowym filmem, w którego produkcję zaangażowało się m.in. Studio Munka.

W Toruniu poprowadził warsztaty Narracja, atmosfera, aktor adresowane do twórców amatorów, kandydatów na studia reżyserskie i scenopisarskie, a także wszystkich pasjonatów sztyki filmowej. Profesjonalizm oraz skromność prowadzącego urzekły wszystkich uczestników zajęć, które zostały przedłużone ponad program.

Pierwszy rząd organizował swój majowy pokaz we współpracy z Wydziałem Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zaprezentowane zostały cztery wielokrotnie nagradzane na festiwalach filmowych studenckie etiudy fabularne, wyprodukowane przez katowicki WRiTv. Ich twórcami są reżyserzy, którzy – mimo, że wciąż studiują – mają już swój własny, rozpoznawalny styl. Na pokaz złożyły się: Powrót oraz To, czego chcę Damiana Kocura, Zdarzyć się mogło, zdarzyć się musiało Katarzyny Warzechy oraz Staje się Arka Biedrzyckiego. Kocur znany jest z frapujących, zapadających w pamięć filmów. Poruszające opowieści, ociekające gorzkim humorem sprawiają, że z niecierpliwością czeka się na debiut pełnometrażowy młodego twórcy. To, czego chcę jest historią o współczesnym Śląsku. Dla Ariela całe życie to ukochana drużyna piłkarska i pies. Dla Karoliny, matki samotnie wychowującej roczne dziecko, kariera cheerleaderki w jednym ze śląskich klubów piłkarskich jest iluzoryczną szansą na lepsze życie. Spotkanie dwojga jest zderzeniem dwóch pozornie różnych pragnień, których źródłem w obydwu przypadkach jest samotność. Brzmi minorowo, prawda? Za sprawą osobliwego humoru reżysera, a także specyficznych, paradokumentalnych bohaterów film jest jednak optymistyczny. Co więcej, uznany został za jeden z najlepszych filmów studenckich 2015 roku. Powrót natomiast jest opowieścią o Ani, granej przez toruniankę, Magdalenę Czerwińską, która wychodzi na pierwszą, trzydziestogodzinną przepustkę z zakładu karnego. W domu czekają na nią mąż i kilkuletni syn. Wszystko jest ustalone – w czasie przepustki mają w trójkę opuścić kraj. Ania przed ucieczką postanawia jednak jeszcze raz spotkać się z rodziną osoby, której odebrała życie. Zdarzyć się mogło, zdarzyć się musiało to oniryczna, marzycielska baśń, podobnie jak większość filmów Warzechy, o powrocie do dzieciństwa i skrywanych lęków. Franek jest znanym fryzjerem. Po latach wraca w rodzinne strony – na pogrzeb matki. Śląski przesąd mówi, że ten, kto pociągnie nieboszczyka za serdeczny palec, niczego w życiu się nie zlęknie. Franek ciągle w to wierzy. Staje się, jak wszystkie filmy Biedrzyckiego, przesycony jest niepokojem i tajemnicą. Joanna pewnego dnia znika bez śladu. Co wie o niej jej rodzina i na ile pomocna w poszukiwaniach okaże się ta wiedza? Co naprawdę się stało? Czy widz będzie potrafił dojść do prawdy, dzięki wskazówkom pozostawionym przez reżysera?

Czerwcowy Pierwszy rząd był prawdziwą zapowiedzią wakacji. Karolina Fordońska poprowadziła wykład dotyczący wakacyjnego czasu w życiu bohaterów filmowych. Sielska aura lata czy zimy (bo o takich wakacjach także była mowa), staje się niejednokrotnie tłem do podejmowania poważnych decyzji, zmiany dotychczasowego punktu widzenia czy przewartościowania całego życia. Publiczność przyjrzała się rysom charakterologicznym oraz motywom działania bohaterów filmów Turysta w reżyserii Rubena Östlunda, Nad morzem w reżyserii Angeliny Jolie, Co wiesz o Elly w reżyserii Asghara Farhadiego, Wesele w Sorrento w reżyserii Suzanne Bier oraz Dzika droga w reżyserii Jeana-Marca Vallée. Analizując poszczególne dzieła oraz szukając w nich inspiracji dla poszczególnych obrazów filmowych, Fordońska odniosła się również do sztuki malarskiej.

Spotkanie wrześniowe wsparła Warszawska Szkoła Filmowa, udostępniając na pokaz cztery filmy zrealizowane przez swoich studentów: Mocna kawa wcale nie jest taka zła Alka Pietrzaka, Inkę Moniki Majorek, Spowiedź Eliasza Waszczuka oraz Toast Filipa Hilleslanda. Wszyscy twórcy są ludźmi bardzo młodymi. Zastanawiają więc interesujące ich trudne tematy, traumatyczne przeżycia bohaterów. Jedynie Mocna kawa wcale nie jest taka zła jest filmem ciepłym, z wyraźną nutą komizmu, choć poruszającym skomplikowane problemy relacji między bohaterami. Jacek nie widział swojego syna przez osiemnaście lat. Niespodziewanie syn pojawia się z wizytą u ojca na wsi. Mężczyźni są zbyt uparci, aby się pogodzić i powiedzieć sobie co czują. W uzyskaniu zgody pomaga im żywiołowa kobieta, która od kilku lat żyje z Jackiem, oraz pewien mały chłopiec. Inka to historia młodej dziewczyny ze wsi, która staje w konflikcie z miejscowym proboszczem. Tym samym zostaje wykluczona z wiejskiej społeczności. Inka musi samotnie zmierzyć się z decyzją i odpowiedzieć na pytanie, czy warto walczyć o swoje wartości za wszelką cenę. Spowiedź jest historią Ukrainki, która próbuje dostać się do szkoły aktorskiej w Polsce. Podczas egzaminu przypomina sobie tragiczne momenty swojego życia związane z konfliktem zbrojnym na Ukrainie. Toast jest filmem o mężczyźnie, który dowiaduje się przed ślubem, że jest bezpłodny. Okoliczności związane z przygotowaniami do ceremonii powiększają jego dylemat – czy wyjawić prawdę przyszłej żonie.

Gościem spotkania listopadowego W pierwszym rzędzie była Maria Holka, kompozytorka, aranżerka, wokalistka, autorka tekstów, muzykolog, pedagog. Maria opowiadała o tym, jak wygląda praca kompozytora, jak współpracuje z reżyserem, jak mijają jego codzienne dni. Gdzie szuka natchnień i inspiracji, jakimi pracami się para, kiedy nie zajmuje się komponowaniem? Maria zaprezentowała krótki metraż ze swoją muzyką, Fragment w reżyserii Mirosława Mamczura, oraz udostępniła przedpremierowe fragmenty pełnego metrażu Pierwszy dzień lata w reżyserii Krzysztofa Liwińskiego, do którego również skomponowała muzykę. Na żywo, jako taper, wykonała motywy muzyczne napisane do To, czego chcę Damiana Kocura. Podjęła się również próby stworzenia muzyki a prima vista do jednej z krótkich francuskich animacji. Z tym, że zamiast pierwszy raz czytać z nut, po raz pierwszy oglądała film, na bieżąco tworząc do niego oryginalne tematy muzyczne. Było to niesamowite przeżycie dla publiczności. Film z muzyką na żywo, a przy tym spora garść informacji i ciekawostek. Maria opowiadała o tendencjach w komponowaniu muzyki do polskich filmów oraz – jak to muzykolog – snuła ciekawe opowieści na temat różnorakich wydarzeń i inklinacji muzycznych w ogóle.

W Pierwszym Rzędzie 22.11.2017 Fot. Stanisław Jasiński 4Z3A4797
Maria Holka, spotkanie filmoznawcze „W pierwszym rzędzie” 22 listopada 2017 r.
Fot. Stanisław Jasiński.

W grudniu do WOAK-u przyjechała, wspomniana już na początku tekstu, reżyser Marta Prus. Spotkanie z Martą zatytułowane było Pasja dokumentalisty. I choć widzowie mieli okazję obejrzeć dwa różne gatunkowo filmy Marty, dokument i fabułę, to rzeczywiście rozmowa po projekcji dotyczyła głównie dokumentu, a także życia prywatnego Marty, w które dokument śmiało wkraczał. Mów do mnie to prawie pięćdziesięciominutowa opowieść o relacji bohatera z reżyserem. Jest nietypowym przykładem tego, jak życie wnika w materię filmową, stawiając bohatera i reżysera w trudnej sytuacji. To historia rodzącego się uczucia, walki ze słabościami i opowieść o dojrzewaniu do dorosłości. Bohaterem Mów do mnie jest uzależniony od marihuany Krzysiek, mieszkaniec ośrodka Monar w Warszawie. Widzów poruszyła historia Marty i Krzyśka, byli ciekawi jak w chwili obecnej wyglądają losy chłopaka. Czy reżyserka wciąż ma z nim tak intensywny kontakt, jak miało to miejsce w czasie jego terapii? Odpowiedzi na te pytania, podobnie jak zadziwiające historie dotyczące najnowszego filmu Marty, pełnego metrażu Over the limit, pozostawmy jednak w murach WOAK-u, zamknięte w chwilach trwania spotkań W pierwszym rzędzie. Tym samym możemy zachęcić do wzięcia udziału w spotkaniach. Jest to doskonała okazja do zdobycia wiedzy, nawiązania nowych znajomości. Czasami jest to po prostu szansa na obejrzenie filmowych perełek, które nie są dostępne gdzie indziej. Miało to miejsce w styczniu 2018 roku, kiedy to organizatorzy Pierwszego rzędu postanowili rozpocząć nową serię projekcji filmowych: Dookoła świata. Zaprezentowane zostały docenione przez krytyków z całego świata zagraniczne filmy krótkometrażowe; w styczniu: węgierski, łotewski i serbski. Finale, w reżyserii Balázsa Simonyia, Papa w reżyserii Valerijsa Olehno oraz While they were flying to the Moon w reżyserii Borisa Simovica. Tłumaczenia wszystkich filmów dokonała Karolina Fordońska.

Kolejne miesiące przyniosą nam spotkania z filmowcami toruńskim, z filmowcami, którzy szczególnie umiłowali sobie egzotyczne kultury oraz z takimi, którzy z zapałem poprowadzą kolejne warsztaty filmowe, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem. Serdecznie zapraszamy do udziału W pierwszym rzędzie, do słuchania, oglądania, tworzenia, a później zdobywania nagród na KATAR Film i wielu innych przeglądach i festiwalach filmowych.