Utkane ze wspomnień
Kamil Hoffmann

okładka biuletynu wrzesień 2020

Utkane ze wspomnień
Kamil Hoffmann

We wrześniu w siedzibie Fundacji Piękniejszego Świata w Skłudzewie prezentowana była poplenerowa wystawa Przestrzeń Przyrody. Nieco skromniejsza w tym roku ekspozycja obejmowała prace podarowane Kolekcji Skłudzewskiej przez plastyków zaproszonych do udziału w przedsięwzięciu. Jak co roku, w plenerze Przestrzeń Przyrody uczestniczyli artyści, którzy zajmując się sztuką, są aktywni w sferze edukacji: nauczyciele liceów plastycznych, wykładowcy i profesorowie uczelni lub wydziałów artystycznych.

Jak piszą organizatorzy: XVII Ogólnopolski Interdyscyplinarny Plener Profesjonalistów Przestrzeń Przyrody Skłudzewo 2020 z powodu pandemii Covid 19 realizowany jest wariantowo: na miejscu w Skłudzewie lub w miejscu swojego zamieszkania. Konsekwencje rozprzestrzeniania się groźnego wirusa wielu artystom pokrzyżowały plany, ale oglądając wystawę, można odnieść wrażenie, że stały się zarazem źródłem inspiracji i twórczej refleksji nad kondycją współczesnego świata. Echa zamknięcia dostrzec można w fotogramach Annanta Singha. Utrzymany w mrocznym – i zarazem klaustrofobicznym – nastroju cykl prac łączących monochromatyczną fotografię i rysunek tuszem zdają się wyrażać tęsknotę za światem na zewnątrz. Grubo zarysowane ramy okienne, nieodparcie kojarzące się z kratami, oddzielają obserwatora od połyskującego refleksami świata przyrody. Chociaż sytuacja emocjonalna osoby poddanej przymusowemu zamknięciu została zarysowana bardzo sugestywnie, więcej w pracach Annanta Singha tęsknoty i oczekiwania niż rozczarowania i beznadziei. Podobnym tropem zdają się iść Bożena Brzostowska-Gierada i Stanisław Gierada. Ze wspomnień, reminiscencji wcześniejszych pobytów w Skłudzewie swój Pejzaż jesienny wywiodła  Bożena Brzostowska-Gierada. Emanująca ciepłem, „złotem” polskiej jesieni akwarela przywołuje cząstkę nastroju, który towarzyszy niespiesznej wędrówce malowniczym skrajem Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej. Pejzaż górski i mozolnie wspinającego się po skalistym zboczu człowieka widzimy z kolei na rysunku Stanisława Gierady. Wybitny rzeźbiarz, uczestnik wielu poprzednich edycji pleneru Przestrzeń Przyrody, tym razem nie przekazał do Kolekcji Skłudzewskiej kolejnej wariacji opartej na formach głazów narzutowych, ale własną, poetycką interpretację relacji ludzi z naturą. Nagi wspinacz pokazany został przy użyciu subtelnych, obłych form, z którymi kontrastują ostro zakończone, poszarpane granie. Patrząc na rysunek Stanisława Gierady, można odnieść wrażenie, że zmagania osoby idącej z mozołem pod górę zestawione zostały z czysto fizycznym wysiłkiem rzeźbiarza nadającego kamieniom pożądaną przez siebie formę plastyczną.

Eugeniusz Molski, Anioł w pejzażu
Eugeniusz Molski, Anioł w pejzażu

Wieloznaczną i intrygującą grafikę przedstawiła Klara Stolp. Przestrzeń, chociaż abstrakcyjna, kojarzyć się może ze skalistym, górskim krajobrazem czy wnętrzem jaskini, ale najsilniej przywołuje obraz nieprzebytej dżungli. Kompozycja przepełniona jest dynamicznie ułożonymi strukturami, które się przenikają, czasem nawet są splątane. Klara Stolp wykreowała świat emanujący życiem, ale zarazem nieprzystępny i budzący respekt. Praca wyraża na pewno zachwyt nad pięknem przyrody, lecz przypomina też o obowiązku szanowania sił natury. Motyw troski o przyrodę Klara Stolp poruszyła także w rysunku Na oczach poety umiera świat. Gnieżdżące się w dziupli ptaki zdają się rozpaczać po ścięciu sąsiedniego drzewa. Jednak natura nie pozwala nam utracić nadziei: z karpy wyrastają już nowe pędy, ścięte drzewo się odradza. Piękno przyrody i jej zdolność do ciągłego odradzania się afirmuje również Maciej Józefowicz. Akwaforta Korzeń i kamienie powstała co prawda jeszcze przed pandemią, ale inspiracją dla autora mogły być okolice Skłudzewa i okolic, które odwiedzał wielokrotnie przy okazji wcześniejszych edycji pleneru Przestrzeń Przyrody. Abstrakcyjną grafikę w technice suchej igły przedstawiła Elżbieta John-Józefowicz. Kompozycja, którą tworzą amorficzne formy o wyraźnych przebiegach horyzontalnych może również kojarzyć się z krajobrazem. Być może również w tej pracy należy doszukiwać się echa wiosennego zamknięcia wszystkich nas w domach i związanej z lockdownem tęsknoty za przyrodą, otwartą przestrzenią, za światem.

Motyw kamiennych tablic z przykazaniami przywołuje w pracy Dekalog Drzewa Alexzander Fraj-Pieniek. Dwa abstrakcyjne obrazy autor stworzył na długich odcinkach białej tkaniny, których jeden koniec został przycięty – wzorem tablic Mojżeszowych – w półokrąg. To chyba jedyne podobieństwo pomiędzy częściami dyptyku. Lewa „tablica” utrzymana jest w jaskrawej kolorystyce. Tworzące kompozycję amorficzne struktury są bardzo zagęszczone, ekspresyjne i pełne życia. Obraz po prawej stronie kontrastuje z tą pierwszą pracą; jest raczej stonowany – utrzymany w tonacji zieleni i szarości. Rozległe, statycznie rozlewające się po płaszczyźnie plamy barwne przedzielone są dużymi połaciami białej tkaniny podobrazia. Chociaż tak różne, dwa obrazy tworzą spójną całość, budując relację, o której starożytni mawiali coniunctio oppositorum (jedność przeciwieństw). Dekalog Drzewa pokazuje, że światy przyrody (natury) i religii (kultury) są nierozerwalne, łączą się i nawzajem na siebie wpływają. W każdej sytuacji istotniejsze i godne uwagi wydają się zatem wspólne elementy, a nie to, co odróżnia, wyróżnia, oddziela.

Chociaż tytuł Anioł w pejzażu sugeruje, że obraz Eugeniusza Molskiego, mógłby mieć podobną wymowę, to nawet pobieżny ogląd ekspresyjnego kolażu kieruje jego odczytanie w zupełnie inną stronę. Postać tytułowego Anioła przepełniona jest bólem i cierpieniem. Z centralnie ułożoną postacią autor zestawia fragmenty miniaturowych „pejzaży” – którymi są symbolicznie przedstawione wspomnienia wojenne. Nad całością kompozycji góruje zaś jaskrawoczerwone słońce – wykonana z papieru ściernego tarcza do szlifierki. Praca Eugeniusza Molskiego po raz kolejny dotyka tematu wojennej martyrologii. Powracając do wydarzeń sprzed ośmiu dekad, autor cierpliwie przypomina kolejnym pokoleniom o ofiarach tamtych wydarzeń.

Anna Singh, Field notes [obiekt-książka artystyczna]
Anna Singh, Field notes [obiekt-książka artystyczna]

Sytuacja modlitwy zainspirowała Monikę Kamińską, autorkę Chwili ciszy. Utrzymany w chłodnej tonacji pastel ukazuje nogi klęczącej postaci. To niecodzienne ujęcie zwraca uwagę na pomijany często aspekt modlitwy czy medytacji. Na pozór niewygodna pozycja ciała przestaje przeszkadzać, gdy myśli klęczącej osoby odwracają się od doczesności. Centralna kompozycja obrazu podkreśla jej statyczny charakter i sprawia, że cisza staje się widoczna, niemal namacalna. Nic nie rozprasza klęczącej postaci, ale zarazem nic nie rozprasza uwagi oglądających, gdyż w obrębie całej pracy znalazły się tylko najważniejsze elementy, czyniąc ją wyjątkowo ascetyczną.

Modlitwę przywoła również w swoich pracach Danuta Sowińska-Warmbier. Sugestywna jest szczególnie Modlitwa 2 zdominowana przez sugerującą płomienie jaskrawą czerwień. Dostrzec w niej można zarówno gorejący krzak, jak żarliwy płomień wiary. Zupełnie inne są Rozmyślania nocne. W tej abstrakcyjnej kompozycji na równi odnaleźć można wywołujące bezsenność lęki i pełną zachwytu wizję  skłudzewskiego parku w nocy. Świadectwem tęsknoty za światem wydaje się być obiekt Kazimiery Frymark-Błaszczyk Ziemia. Autorka z papier mâché wykonała relief, którego faktura kojarzy się zarówno ze świeżo zbronowaną na wiosnę ziemią, jak i z oglądanymi z kosmosu skalistymi formacjami. Wieloznaczny tytuł sprawia, że obie wizje wydają się prawomocne. Na pewno jednak za każdym razem najistotniejsza jest nie sama forma plastyczna, ale wyrażona w niej tęsknota za wolnością, za przestrzenią i nieogarnioną ziemią (lub Ziemią).

Pałac w Skłudzewie i otaczający go park zainspirował Annę Singh, uczestniczkę poprzednich edycji pleneru Przestrzeń Przyrody. Podczas ubiegłorocznego pobytu powstały plansze składające się na artystyczną książkę Field notes. Ukończona praca trafiła w tym roku do Kolekcji Skłudzewskiei i była prezentowana we wrześniu na wystawie poplenerowej.

Grażyna Borowik-Pieniek, Nie-loty
Grażyna Borowik-Pieniek, Nie-loty

Paraleli pomiędzy złotem i miodem poszukuje z kolei Stanisław Brach. Pokazana przez niego ceramiczna rzeźba Miodem płynące to autorska wizja plastra miodu, w którym sześcioboczne komórki zostały zastąpione przez cienkie słupki. Obiekt kojarzy się z modelem procesora lub innego skomplikowanego układu elektronicznego w wielokrotnym powiększeniu. Z owego osobliwego plastra skapuje na podłożony niżej talerzyk złoto. Tytuł nawiązuje do biblijnej obietnicy danej Mojżeszowi, że Lud Boży zostanie wyprowadzony do krainy mlekiem i miodem płynącej. Powiedzenie to weszło też do języka jako synonim dobrobytu. Nikt nie ma dziś wątpliwości, że to technologia jest głównym motorem gospodarki, ale też największym polem do nadużyć. Być może tak jak kiedyś człowiek wykorzystywał pszczoły, tak wielkie korporacje dziś wykorzystują całą ludzkość do pomnażania swojego bogactwa.

Waldemar Rudyk, Peryferia 14
Waldemar Rudyk, Peryferia 14

W tym roku Leszek Warmbier zrealizował cykl trzech asamblaży o wspólnym tytule Chomąto. Każda człon dotyczy innej ludzkiej słabości lub nałogu. Lustro symbolizuje rzecz jasna narcyzm, maska – najprawdopodobniej zakłamanie i dwulicowość, płaskorzeźba pijącego mężczyzny przypomina o zniewoleniu, którym są nałogi. Autor pokazuje w ten sposób człowieka w sytuacji zniewolenia, gdyż tak niewątpliwie rozumieć należy tytułowe Chomąto.

Cykl trzech abstrakcji pod tytułem W domyśle namalował w technice olejnej Stanisław Lackowski. Dynamiczne kompozycje opierają się na kontraście dużych zgeometryzowanych struktur i subtelnych rozgałęziających się – niczym korzenie lub błyskawice – cienkich linii. Abstrakcją posłużył się również Waldemar Rudyk. Jego Peryferia 14 to kontemplacyjny obiekt łączący malarstwo olejne i relief. W ciemnoszarej płaszczyźnie artysta wyżłobił płytkie rysy i niewielkich rozmiarów litery. Ta centralna struktura o wyrazistej fakturze otoczona jest zgeometryzowanymi plamami odcieniach szarości i błękitu. Elementy te tworzą całość, która emanuje spokojem, wręcz hipnotyzuje. Być może tym są właśnie peryferia – światem bez zgiełku i bez zbędnego pośpiechu…. Autor przypomina jednak, że peryferia istnieją tylko w odniesieniu do centrum, że obie sfery są od siebie zależne i  nawzajem na siebie oddziałują. Gładkie plamy dookoła stają się elementem wyciszającym tylko wtedy, gdy zostaną skontrastowane z wyrazistą fakturą wewnętrznej płaszczyzny.

Waldemar Rudyk, Peryferia 14 [detal]
Waldemar Rudyk, Peryferia 14 [detal]

Techniki malarskie i rysunek połączył w dwóch abstrakcyjnych pracach Andrzej Szewczyk. Zarówno Kompozycję różową, jak i Kompozycję można uznać za próbę uporządkowania dynamiki świata. Chociaż na obu obrazach pojawiają się elementy sugerujące ruch, poszczególne fragmenty pozostają w harmonii. Autor podkreśla tę harmonię korzystając z wąskiego zakresu kolorów, zwraca wszak na to uwagę w tytule pracy. Abstrakcyjny rysunek piórkiem pokazała Bożena Komowska. Tytuł Oczko – dobra wróżba wyraża tak powszechną w czasach zarazy potrzebę optymizmu, poszukiwanie wszelkich – racjonalnych i nadnaturalnych – sygnałów dających nadzieję na pozytywny rozwój sytuacji.

Oszczędną formę Herosowi z mgły i szafiru nadała Małgorzata Mizia. Olejny obraz pokazuje tytułowego bohatera zaledwie w zarysie: subtelnie zarysowana jasnymi szarościami atletyczna sylwetka została okryta jaskrawymi draperiami. Po lewej stronie dominują żółcienie, po prawej wyrazisty – szafirowy właśnie – błękit. W greckiej mitologii każdy Heros ma w sobie dwa pierwiastki – boski i ludzki. Ulotna, nieuchwytna również dla oka mgła zestawiona jest z twardym, błyszczącym kryształem. Małgorzata Mizia nie podpowiada, którą sferę należy wiązać z bogami, którą zaś ze śmiertelnikami. Można jednak przyjąć, że w pewnym sensie każdy człowiek – podobnie jak mitologiczny heros – składa się z takich – w różnych religiach i systemach filozoficznych różnie definiowanych – przeciwstawnych jakości.

Precyzyjnie skomponowany kolaż faktur i struktur geometrycznych pokazała Grażyna Borowik-Pieniek. Jej Nie-loty wydają się przede wszystkim refleksją nad ograniczeniami, z którymi każdy się dziś boryka. Ptaki, których skrzydła nie służą już do latania, muszą zaadaptować się do nowej sytuacji. Podobnie ludzie zmuszeni do rezygnacji ze swoich  przyzwyczajeń, a tym bardziej jakichś ważnych rytuałów próbują pomimo tych wszystkich ograniczeń zachować swoją integralność. Chociaż gazety codziennie atakują nas nowymi treściami, pewne struktury psychiczne są trwałe i nie poddają się informacyjnej papce. Podobnie w pracy Grażyny Borowik-Pieniek: ścinki gazet nie przykryją harmonii zastosowanych w kompozycji ornamentów.

Anna Kola, Szare XIII
Anna Kola, Szare XIII

Wystawę uzupełniły dwie prace zrealizowane wcześniej. Justyna Grzebieniowska-Wolska zaproponowała W drodze nr 1. Na rysunku z wyjątkową wrażliwością i empatią, ale bez zbędnych ozdobników symbolicznie w postaci wędrówki pokazana została codzienność kobiet. Kilkanaście szklanych prostokątów w spójną kompozycję ułożyła Anna Kola. Zgodnie z tytułem, Szare XIII, wszystkie fragmenty szkła są nieprzezroczyste, niektóre mają wyrazistą teksturę, inne są prawie homogeniczne. W zależności od kąta padania światła, poszczególne elementy mozaiki stają się bardziej wyraziste, inne sprawiają wrażenie rozmytych. Autorka zdaje się w ten sposób zachęcać do eksperymentowania ze światłem i odkrywania różnych obrazów, wariantów tej samej pracy.

Rok 2020 był trudny dla artystów, z pewnością był też trudny dla pedagogów sztuki i wykładowców szkół artystycznych. Prace zgromadzone na tegorocznej wystawie Przestrzeń Przyrody często są próbą zmierzenia się z pandemią, dokonują analizy całego ciągu wydarzeń, które zachodziły i zachodzą od połowy marca. Pomimo niepewności, wielu twórców stara się tchnąć optymizm w swoją twórczość. Gdy Skłudzewo i jego krajobraz nie mogły być źródłem żywej inspiracji, wielu uczestników wystawy utkało swoje prace ze wspomnień wcześniejszych pobytów. A przecież często się zdarza, że wspomnienia są piękniejsze niż rzeczywistość.