RADOŚĆ DLA OKA I INNE WYSTAWY

Prezentowane w Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu wystawy obrazów, grafik i rysunków ze zgromadzonych w zbiorach placówki kilkuset tysięcy dzieł młodych artystów z całego świata dają oglądającym przyjemność zbliżania się do sztuki z różnych zakątków naszego i innych kontynentów. Są spotkaniami z wrażliwością, wyobraźnią i obserwacjami młodych ludzi, dla których plastyka jest … Czytaj dalej RADOŚĆ DLA OKA I INNE WYSTAWY

RADOŚĆ DLA OKA I INNE WYSTAWY

Prezentowane w Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu wystawy obrazów, grafik i rysunków ze zgromadzonych w zbiorach placówki kilkuset tysięcy dzieł młodych artystów z całego świata dają oglądającym przyjemność zbliżania się do sztuki z różnych zakątków naszego i innych kontynentów. Są spotkaniami z wrażliwością, wyobraźnią i obserwacjami młodych ludzi, dla których plastyka jest sposobem ekspresji, kreacji i wypowiedzi o sobie i świecie. Początkują refleksję nad kulturowymi różnicami i podobieństwami, a przede wszystkim są wielką radością dla oka.

Na wystawę prac dzieci z krajów Dalekiego Wschodu złożyły się dzieła młodych plastyków z kilku różnych kręgów kulturowych. Eksponowane obrazy łączyła bogata i wyrazista kolorystyka, świetlistość. Być może tak młodzi uzewnętrzniają to, co jest w ich krajach naturalne: słoneczne światło, bujną roślinność, życie blisko ptaków i zwierząt…

Dzieci z Indonezji przedstawiały siebie, gdy obserwują otoczenie, wędrują, bawią się. Wyrażały zaciekawienie ptakami, rybami, żabami… Dzieci z Tajlandii pokazywały rolników pracujących w polu, sadzie, wyprawiały się w głąb dżungli, uczestniczyły w uroczystościach religijnych, podziwiały świątynie, posągi, portretowały przyjaciół, znajomych. Dzieci z Japonii także kierowały wzrok ku przyrodzie, ale również skupiały uwagę na parowozach, maszynach, przedstawiały świątynie, domy. Zatrzymywały się przy muzykach, przypatrywały sportowcom. Portrety garncarza, aptekarza, sceny z restauracji, szkoły to tematy prac dzieci z Korei Południowej. Obserwowały lot balonem, pracujących na roli, a także narciarzy, lepionego ze śniegu bałwana. Dzieci z Chin zaglądały do kuchni, jadalni, zasiadały na teatralnej widowni, obserwowały naukę gry na bębnach.

To tylko niektóre tematy obrazów. W nich – a także w grafikach – zwraca uwagę zrytmizowanie przestrzeni; młodzi autorzy troszczą się o precyzyjne zakomponowanie płaszczyzny. Zdają się spontaniczni, bezpośredni, beztroscy. Niewątpliwie są ciekawi świata. Jak należało się spodziewać, obrazy i grafiki z Dalekiego Wschodu pozwalały zbliżyć się do egzotyki krajobrazów, ale też skłaniały do rewizji wyobrażeń o życiu w krajach kulturowo od nas odległych i zarazem nam bliskich…

Na wystawie Pod parasolem zostały pokazane grafiki, rysunki i obrazy dzieci z kilku krajów: Bułgarii, Słowenii, Węgier, Mołdawii, Białorusi, Rosji, Ukrainy, Polski, Kazachstanu, Indii, Sri Lanki i Japonii. Ktoś, kto sarka na dżdżystą pogodę, mógł być wystawą zdumiony: niezależnie od tego czy deszcz siąpi czy leje, czy krople spadają z nieba łagodnie czy gwałtownie, ludzie pod parasolami zdawali się zadowoleni z siebie, z życia, ze świata. Deszcz nie był im straszny, niektórzy do niego przywykli, inni z nim się pogodzili, a niektórzy z niego się cieszyli. Dzieci chyba go lubią i wcale się nie nudzą, kiedy pada. Uznają i mżawkę, i ulewę za zjawiska naturalne i ciekawe. Pokazują ludzi pod parasolami idących ulicami po kolana w wodzie, zmagających się z wichurą na brzegu morza… Pokazują również ludzi, którzy dzięki parasolom zbliżają się do siebie: w intymnej rozmowie jakby nie dostrzegają deszczu, ale korzystają ze sposobności, by coś sobie wyznać czy opowiedzieć…

Na każdym z obrazów pojawiały się parasole, najrozmaitsze: jednobarwne, bajecznie kolorowe, duże i małe, jednak to nie one były pierwszoplanowe a ci, którzy je rozpostarli i przystanęli lub szli. Młodzi autorzy pokazali ludzi na tle wody, w świecie, który moknie i dzięki temu staje się inny niż zwykle. Dzięki deszczowi dzieje się coś wartego uwagi, otoczenie staje się dynamiczne. Urzekający jest świat, gdy deszcz ustaje i niebo rozbarwia tęcza. Ale i kiedy pada, młodzi plastycy widzą nie szarość a żywą kolorystykę przyrody i architektury.

Mając parasol, nie trzeba bać się ani sztormu, ani powodzi… Rozpięty parasol w żywych kolorach jest jak uśmiech początkujący wyrazistość kształtów i kolorów. A deszcz okazuje się tajemniczy i… malowniczy… No i w deszczu można wyrazić to, co czym milczy się w słońcu…

Paradoksalnie, wystawa Pod parasolem okazała się… pogodna, wręcz wesoła, żywiołowa, w pełni znaczenia tego słowa. Co ciekawe, obrazy, grafiki i rysunki pokazywały parasol jako użyteczny przedmiot, który jest podobny w różnych krajach, na różnych kontynentach – i łączy ludzi.

Ciepła kolorystyka i rustykalna tematyka zdominowała pastele, akwarele, rysunki i grafiki, głównie linoryty, pochodzące z Hobby Centre w Baroda (obecnie Vadodara) w Indiach. Młodzi plastycy opowiedzieli o swoim otoczeniu; niemal wszystkie prace pokazywały bujną przyrodę: drzewa, kwiaty, trawy. Liczne były przedstawienia wody: morza, rzek, strumieni, stawów, basenu pływackiego. Oczywiście, woda i słońce sprzyjają kąpielom, opalaniu się, wioślarstwu, nurkowaniu…

Młodzi plastycy szkicowali obrazki z wiejskiego życia: kobiety niosące wodę w dzbanach na głowach, kobietę dojącą krowę, wędrującego z synkiem tatę w turbanie na głowie, niosącego węzełek na kiju. Bohaterami wielu obrazów były koty, słonie, pawie, ale i tygrysy, lwy, krokodyle, węże. Zaciekawiały szczególnie słonie, które się przechadzały, kąpały, bawiły. Można było zobaczyć ptaszka w klatce…

Liczne były sceny z boisk: do gry w piłkę nożną, koszykówkę, siatkówkę. Pokazani zostali biegacze, pływacy, skoczkowie spadochronowi. Zaciekawiały obserwacje kuglarzy zabawiających publiczność na scenie, połykaczy ognia, muzyków, dzieci na karuzeli. W plastycznej opowieści pojawiły się nocne rytuały, hinduistyczne bóstwa. Pojawił się mężczyzna zajęty lekturą książki, pojawiła się dziewczyna układająca kwiaty w wazonie.

Obraz świata uwidoczniony w eksponowanych pracach ma w sobie niezwykłość, wynikającą nie tylko z egzotyki, ale i sposobu ujmowania rzeczywistości; posługując się kredkami, pastelami czy farbami graficznymi, młodzi plastycy na białych kartkach pokazują intensywne, zróżnicowane barwy i słoneczne światło. Jeśli przedstawiają wnętrza, to również jasno oświetlone.

Dzięki świetlistości i bogactwu kolorystycznemu wystawa prac młodych artystów z Indii zdawała się bezpretensjonalnym szerokim uśmiechem…

Pokazaniu kulturowych uwarunkowań plastycznej twórczości młodych ludzi została podporządkowana wystawa Prace dzieci z Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Obrazy młodych autorów z tej części świata były słoneczne, ciepłe, wielobarwne, wesołe, nacechowane intensywnością przeżywania świata. Obrazy dzieci z Gruzji zdominował rodzimy krajobraz: jeśli nie były pierwszoplanowe, to wypełniały tło góry Kaukazu lub morze. Tematem wielu była przyroda, przede wszystkim las i jego mieszkańcy: zwierzęta, ptaki. Pokazywani byli drwale. Pokazywane było życie wsi, miast. Zarówno wieś, jak i miasto to sceneria obrazów z Armenii; dzieci przedstawiały architekturę, zwłaszcza sakralną. Bohaterami byli ludzie w ludowych strojach. Zaciekawiały barwne impresje na temat otoczenia. Również rodzime tradycje inspirowały dzieci w Azerbejdżanie. Można było zobaczyć obrzędy, zabawy, tańce, uczty. Można było zobaczyć sceny ze sportowcami na pierwszym planie. Niektóre obrazy wydawały się ilustracjami baśni.

Prezentowana z okazji Roku Kultury Węgierskiej w Polsce wystawa Prace dzieci z Węgier została przygotowana z intencją przybliżenia tego kraju widzom nad Wisłą. Eksponowane rysunki, grafiki i prace w technikach malarskich pochodziły z kilku dekad, z różnych ośrodków. Wystawa kierowała uwagę nie ku zmienności naddunajskiego krajobrazu a kultywowaniu przez Węgrów rodzimych tradycji. Młodzi plastycy przedstawiali krajobraz, przyrodę, architekturę wsi i małych miasteczek, codzienne zajęcia ich mieszkańców, ale przede wszystkim z ekspresją, troską o jak najprecyzyjniejsze przeniesienie na płaszczyznę, zajmowali się folklorem: zabawami, tańcami. Tematem wielu prac były Busójárás – odbywające się w Mohaczu święta kończące karnawał, przypominające nasze rodzime korowody zapustne. Nazwa pochodzi od busó, czyli określenia mężczyzn z drewnianymi maskami o odstraszającym wyglądzie – mogących kojarzyć się z kujawskimi maszkarami. Kilkuset busó co roku przypływa łodziami, dobija do brzegu Dunaju i paraduje ulicami Mohacza, hałasując kołatkami i dzwonkami. Na koniec żegna się zimę, paląc na miejskim placu trumnę. Odbywają się konkursy dla rzeźbiarzy masek, koncerty, pokazy taneczne. Tematem prac były i inne obrzędy i zwyczaje zakorzenione w węgierskim folklorze. Były też ilustracje ludowych baśni, wydarzeń historycznych. Zatem ekspozycję należy uznać za plastyczną opowieść o węgierskiej kulturze, przede wszystkim o tradycji jako kulturowym wyróżniku kraju.

Z różnych stron świata pochodziły prace eksponowane na wystawie Moje miasto, a w nim, czyli, motywy miejskie w twórczości malarskiej, rysunkowej, graficznej dzieci i młodzieży. Dla młodych autorów miasto to przestrzeń uporządkowana geometrycznie. Pokazywali więc architekturę jako harmonię, zarówno, gdy spoglądali na przestrzeń jako uważni przechodnie, a więc z perspektywy swoich oczu, jak i wtedy, kiedy próbowali spojrzeć na miasto z góry. Starali się oddać nastrój ulic, zaułków czy ukazać specyfikę budowli. Niekiedy przedstawiali uliczny zgiełk, podpatrywali ludzi na chodnikach, przejściach przez jezdnię, czy gromadzących się na przystaniach, przy rozmaitych budkach czy też przy ulicznych artystach… Przyglądali się miejskim placom, ogrodom, fontannom.

Nawiązując do tytułu wystawy, można by powiedzieć, że w swoich miastach autorzy dostrzegali bogactwo kolorów, jakby poprzez barwy przyswajali sobie, swojej wyobraźni zabudowaną przestrzeń. Obrazy, rysunki i grafiki tak zostały wybrane i wyeksponowane, by ukazywały miejskie uniwersum. Oczywiście, charakter budowli, wygląd ludzi umożliwiały geograficzną identyfikację przedstawień.

Można by powiedzieć, że młodzi plastycy starali się wskazać to, co w ich miastach najbardziej im się podoba, jakby odpowiedzieć na pytanie dlaczego lubią swoje miasta, dlaczego są z nich dumni.

Zbiory toruńskiej Galerii pozwoliły na pokazanie dokonań uczniów kilkunastu słowackich podstawowych szkół artystycznych (zakladnych umeleckych škol) na wystawie Umenie znaczy sztuka. Pośród trzystu rysunków, grafik, prac malarskich w różnych technikach trudno było znaleźć dzieło nieudane czy niedopracowane. Zatrzymywały przy nich uzewnętrzniane umiejętności młodych autorów. Każda praca konkretyzowała ciekawy pomysł, była nienagannie skomponowana. W grafikach wzbudzało podziw zarówno posługiwanie się czernią i bielą, jak i barwami. W obrazach ujmowała szlachetność kolorów. Ogromne było zróżnicowanie tematyczne prac. Dyrektor Galerii dr Dariusz Delik podkreśla, że eksponowane prace pokazywały współdziałanie nauczyciela i ucznia.

Wystawą Umenie znaczy sztuka toruńska Galeria kierowała uwagę ku edukacji artystycznej na Słowacji. Dyrektor Dariusz Delik mówi, że w wielu słowackich miastach działają państwowe lub prywatne artystyczne szkoły podstawowe. W niektórych zajęcia – nie tylko plastyczne, ale muzyczne, taneczne, teatralne, filmowe, literackie – odbywają się popołudniami. W ramach specjalności plastycznej – dodaje Dariusz Delik – uczniowie kształcą się z nastawieniem na rozwój estetycznego rozumienia otaczającego świata poprzez grafikę, malarstwo i rzeźbę.

Gezymit i Syrit, czyli Radość dla oka to zarazem tytuł wystawy stu dwudziestu obrazów z Tirany, stolicy Albanii, jak i nazwa autorskiej pracowni edukacyjnej, którą prowadzi świetny malarz Bashkim Dervishi. Rzeczywiście, jak zapowiadał tytuł, każdy z eksponowanych obrazów był pogodny, pokazywał słoneczną stronę świata, wyrażał radość, zarazem postawę młodych artystów w wieku od sześciu do piętnastu lat. Kierują oni uwagę ku obszarom rzeczywistości skłaniającym do przedstawiania jej w sposób harmonijny, jasny, bezpośredni i wyrazisty. Wyrazistość ściśle łączy się z techniką, którą młodzi albańscy plastycy się posługują: malują – a nie tylko rysują – flamastrami, w taki sposób, jakby posługiwali się pastelami. Oczywiście, narzędzie sprawia, że obrazy są skontrastowane, a niektóre kolory nie tylko intensywne, ale i jaskrawe. Jak się jednak wydaje, kształtujący umiejętności plastyczne dzieci i młodzieży, Bashkim Dervishi nie tylko skłania podopiecznych do otwierania się na urodę świata, ale i podporządkowuje technice proponowane im tematy obrazów: sposób malowania i przedstawiana rzeczywistość pozostają w harmonii. Można uznać eksponowane obrazy za realistyczne. I można też dodać, że mają bajkową aurę, albo że są jak ilustracje ze szkolnej czytanki mającej kształtować miłość uczniów do swojego kraju.

Młodzi twórcy z Albanii często przedstawiają zabawy swoich rówieśników. Pokazują gry sportowe na piłkarskim boisku, kortach, bieżni, torze jeździeckim, pływalni… Pokazują wypoczynek na trawie, nad wodą, w parku, w lesie… Wraz z nurkami penetrują podwodne głębiny, przypatrują się rodzinom na plaży, wędkarzom, paniom gawędzącym na kawiarnianym tarasie…

Ulicami niespiesznie poruszają się przechodnie, nie przeszkadzają im pojazdy. Nierzadkie są sympatyczne obrazki z życia wsi. Przyjemnością wydaje się praca. Miłe dla oka są krajobrazy wiejskie i miejskie, urzekają urodą pejzaże. W przedstawianym świecie przyjaźni są sobie ludzie, przyjazne są im pejzaże.

Na wystawie uwagę przyciągały obrazy, których autorzy na niewielkiej kartce papieru chcieli opowiedzieć o całym świecie, jaki znają – zestawiając obok siebie widok gór, pól, obszar zurbanizowany, nieco miasta i nieco wsi, pracę i wypoczynek, ludzi i zwierzęta…

O autorach tych prac można powiedzieć nie tylko, że uśmiechają się obrazami, gdyż tak patrzą, że uśmiecha się do nich świat, ale i że są wrażliwymi kolorystami: w swych kompozycjach zestawiają kolory z naturalną prostotą, niemałą odwagą, wykorzystując umiejętność uważnego obserwowania przestrzeni. A ujmują ją z różnych punktów widzenia: z bliska, z daleka, z góry, z boku…

Pracownia, którą prowadzi Bashkim Dervishi jest znana organizatorom konkursów plastycznych na całym świecie: obrazy, które malują w niej młodzi ludzie są nagradzane i wyróżniane. Ujmują tym, co zawiera się w słowach: radość dla oka. Są też skromniutkim przyczynkiem do spojrzenia na artystyczną Albanię; nie zdumiewają zbytnio kogoś, kto oglądał w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy otwartą 10 grudnia 2010 r. wystawę Ogród marzeń. Współczesna sztuka Albanii. Ta niezwykle zajmująca ekspozycja pokazywała albańskich artystów jako twórców otwartych, przewartościowujących przeszłość, a zarazem pozostających w dialogu ze współczesnością. Autorzy obrazów pokazywanych w toruńskiej Galerii także wiodą dialog ze współczesnością, starając się dostrzegać i pokazywać jasną stronę świata.

Młodzi autorzy ujmują bezpośredniością, świeżością spojrzeń, odwagą w przedstawianiu otaczającego i pomyślanego czy wyobrażonego świata. Zarazem wystawy kierują uwagę ku problemom edukacji artystycznej. Jest ona niezwykle ważna nie tylko dla doskonalenia umiejętności młodych ludzi – przedstawiania rzeczywistości, kreowania form plastycznych, wyrażania siebie, czyli twórczej ekspresji – ale i kształtowania ich osobowości.