Nieszawa wyobrażona

Tradycyjnie po zakończeniu roku akademickiego słuchacze sekcji plastycznej Toruńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku (z IV grupy) kilka wakacyjnych dni spędzili na plenerze malarskim, którego owoce w lipcu prezentowane były w toruńskiej Bibliotece Pedagogicznej im. gen. bryg. prof. Elżbiety Zawackiej. Jak sugeruje tytuł ekspozycji: Sen o Nieszawie, miejscem twórczej pracy była  – nie pierwszy już raz – … Czytaj dalej Nieszawa wyobrażona

Nieszawa wyobrażona

Tradycyjnie po zakończeniu roku akademickiego słuchacze sekcji plastycznej Toruńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku (z IV grupy) kilka wakacyjnych dni spędzili na plenerze malarskim, którego owoce w lipcu prezentowane były w toruńskiej Bibliotece Pedagogicznej im. gen. bryg. prof. Elżbiety Zawackiej. Jak sugeruje tytuł ekspozycji: Sen o Nieszawie, miejscem twórczej pracy była  – nie pierwszy już raz – Nieszawa. O ile jednak podczas wcześniejszych pobytów w tej nadwiślańskiej miejscowości powstawały głównie pejzaże, obrazy ukazujące piękno okolicy, tak tym razem za namową Wojciecha Ociesy – opiekuna artystycznego IV grupy, plenerowicze w większym stopniu niż dotąd uruchomili swoją wyobraźnię. Zadanym przez Wojciecha Ociesę tematem pleneru były spisane przez Jerzego Zyglarskiego Nieszawskie baśnie wiślane. Chociaż książka ta nie jest białym krukiem, trudno wymagać od każdej osoby odwiedzającej wystawę znajomości nieszawskich legend. Na szczęście obrazy można z powodzeniem oglądać w szerokim kontekście, bez odnoszenia się wprost do tekstów literackich. Z pewnością autorzy prac inspirowali się legendami, lecz trudno o prezentowanych obrazach powiedzieć, że są to wyłącznie ilustracje. Owszem, ukazane przez artystów sytuacje odnoszą się do konkretnych postaci, zjawisk i  wydarzeń z legend, lecz prace mają na tyle uniwersalny charakter, że zaciekawiają i intrygują niezależnie od baśniowego kontekstu.

Ponieważ leżąca na uboczu głównych szlaków turystycznych Nieszawa jest miejscem wyjątkowej urody, dla niektórych główną inspiracją nadal są malownicze krajobrazy miasta i okolic. Impresję Nieszawa nocą pokazała Ewa Wocalewska. Autorka wiernie oddała kolorystykę chmur odbijających ostatnie refleksy słońca na zmierzchającym niebie. Dynamikę chmur równoważy umieszczona w mocnym punkcie kompozycji statyczna bryła kościoła, dzięki czemu obraz nabiera charakteru kontemplacyjnego. Zupełnie inaczej nieszawskie uliczki pokazała Elżbieta Sylwestrowicz. W prostym, pospiesznym szkicu, bardziej rysunkowym niż malarskim, nakreśliła kilka kamienic. Przedstawiony pejzaż miejski został zaledwie zasugerowany, ale dzięki temu jeszcze bardziej wyrazisty stał się charakter przedstawionych budowli. Nieszawskie kamienice są niewysokie, zaledwie dwukondygnacyjne, zaś ich nieco przysadziste bryły bardzo różnią się od budynków w tak nieodległym przecież Toruniu. Sugestywna praca Elżbiety Sylwestrowicz Nieszawa jest może być malarską notatką, punktem wyjścia do bardziej złożonej

formy, ale z powodzeniem można ów obraz (czy rysunek…) traktować jako samodzielną i skończoną realizację.

Najchętniej podejmowanym tematem była legenda Dwie żaby, której bohaterką jest księżniczka Rybienka – córka królowej Wisły. Czarownik Rudryk zamienił ją w żabę, chcąc w ten sposób zmusić do małżeństwa. Rybienka dopóty będzie żabą, dopóki nie przyjmie oświadczyn Rudryka. Poruszeni tragedią nieszawscy rybacy z pomocą wróżki ukarali czarownika, którego także zamienili w żabę. Cztery razy w roku jedna z żab prosi (ludzkim głosem rzecz jasna) drugą o rękę i za każdym razem spotyka się z odmową.

Wiele autorek i autorów malując swoje wyobrażenie tej historii, osadziło baśniowe motywy w nieszawskim antoureage’u. Niemal onirycznego klimatu nabiera nadwiślańskie miasteczko w wizji Alicji Kolańskiej. Na obrazie Dwie żaby fasady kamieniczek tracą swój statyczny charakter, niemal ożywają, przybierając dowcipne pozy. Stojące z boku żaby sprawiają wrażenie zakłopotanych tym widokiem. Pomimo zimnej palety barw obraz emanuje pozytywnym nastrojem.

Dynamiczne, ekspresyjne są Dwie żaby Mirki Szopy. Na wielobarwnym, jaskrawym tle trudno odnaleźć w pierwszej chwili tytułowe płazy. Zwierzęta znane z umiejętności wtapiania się w tło, również w artystycznej interpretacji autorki posługują się mimikrą. Tym razem jednak przyjmują nie kolory ziemi, lecz nasycone odcienie ultramaryny i błękitu, gdyż w takich „okolicznościach przyrody” zostały namalowane.

Inaczej zakamuflował tytułowe Dwie żaby Jerzy Milewski. Jego kubistyczny, bliski w gruncie rzeczy abstrakcji geometrycznej obraz intryguje formą. Kompozycja jest bardzo zwarta i uporządkowana, poszczególne figury – przeważają trójkąty ostrokątne i trapezy – wchodzą ze sobą w kolorystyczne relacje. Od wielobarwnego tła wyraziście odcinają się zielone formy sugerujące właśnie dwie żaby. Chociaż nie znając tytułu można by owe figury zupełnie inaczej odczytywać. Obraz Jerzego Milewskiego jest bowiem przykładem ciekawego eksperymentu formalnego, któremu można przypisywać różne znaczenia, można też nie przypisywać żadnych i po prostu delektować się malarską inwencją autora, nieoczywistością rozwiązań plastycznych.

Połączeniem dwóch konwencji jest praca Urszuli Szymkowiak Dwie żaby. Wbrew tytułowi na abstrakcyjnym tle zobaczyć można tylko jedno zwierzę, a raczej jedynie jego cień. Centralną część obrazu wypełnia realistycznie i wiernie oddany zarys rzekotki o charakterystycznych – pozbawionych błon pławnych – palcach, którą podglądamy w trakcie żmudnej wspinaczki. Zgeometryzowane tło w dwojaki sposób stanowi kompozycyjną przeciwwagę dla żaby. Z jednej strony abstrakcyjne, całkowicie amorficzne tło jest wieloznaczne w przeciwieństwie do oczywistego kształtu, jakim jest cień płaza. Z drugiej zaś, figury w tle układają się w strukturę tak dynamiczną, że wywołują złudzenie ruchu.

Jeszcze inną, na poły figuratywną, na poły zgeometryzowaną formę nadała pracy zatytułowanej – a jakże! – Dwie żaby Urszula Macak. Autorka swoje bohaterki istotnie uschematyzowała, chociaż nadal bez trudu można rozpoznać kształty żab. Natomiast tło oraz całe otoczenie zwierząt utrzymane są w konwencji abstrakcyjnej. Oczywiście w wielobarwnych plamach można się doszukiwać zarysów sitowia. Za łodygi trzcin można uznać znajdujące się na pierwszym planie czarne kreski, ale rozpatrując te linie w kontekście całej kompozycji, można je traktować jako pozbawiony znaczenia i pierwowzoru element plastyczny.

Ascetyczną formę swojej kompozycji Dwie żaby nadała Mirka Furmaniuk. Na pierwszym planie autorka umieściła sylwetki trzech płazów. Dwie żaby siedzą na kamieniu na wprost widza, spoglądając nań wręcz wyzywająco: na przedzie mała, większa z tyłu za nią, w pozie, jakby chciała tę mniejszą objąć, przytulić. Obok przysiadła trzecia żaba, którą oglądamy z profilu. Pokazane przez Mirkę Furmaniuk płazy zdają się być najbardziej zantropomorfizowanymi żabami na całej wystawie. Dobitnie zasugerowana emocjonalność, pokazanie relacji społecznych i więzi emocjonalnych między zwierzętami powodują, że praca nabiera charakteru ilustracyjnego. Efekt ilustracyjności wzmacnia schematycznie ujęte tło obrazu: trzy barwne pasy: zielony, bordowy i pomarańczowy.

W pewnym sensie konwencja ilustracji zainspirowała również Bożenę Reflińską. Jej wersja Dwóch żab to rodzaj swoistej intertekstualnej zabawy, gdyż bohaterce nieszawskiej legendy w miejsce żyjącego na Wiśle i z Wisły rybaka towarzyszy Koziołek Matołek – bohater stworzony przez bywającego czasem w Nieszawie Kornela Makuszyńskiego.

Realistycznie całą grupę żab pokazała Barbara Jarzębska. Chociaż nie tylko znajdujące się na pierwszym planie zwierzęta przyciągają uwagę. Osią kompozycji obrazu Dwie żaby są wiślane brzegi, które odcinają ciemnogranatowy nurt od jasnego, rozgrzanego na słońcu piasku. Można odnieść wrażenie, że żaby są jedynie pretekstem do pokazania piękna Wisły, która w okolicach Nieszawy zachwyca swoim majestatem.

Chociaż wystawę zdominowała legenda o żabach, niektórzy autorzy sięgali również po opowieść opisującą historię nadwiślańskiego kamienia – dużej kuli znajdującej się na nieszawskich bulwarach przy zjeździe do przeprawy promowej. Według legendy w kamień zamienieni zostali rycerze polscy, którzy w 1410 roku siali zwątpienie i defetyzm w oddziałach zmierzających na wyprawę przeciw Zakonowi. W innej wersji to Krzyżacy – z pomocą czarnoksiężnika – unieszkodliwili w ten sposób najodważniejszych i najbardziej bitnych polskich wojów.

Wyjątkowo interesująca jest praca Jerzego Milewskiego Tajemniczy kamień. W wizji autora ciemnoszara kula wyznacza granicę między dwiema przestrzeniami, sytuacjami barwnymi: jaskrawym pomarańczem i jasną, wręcz pastelowo subtelną zielenią. Napięcie powstałe z kontrastu barw i walorów jest kanalizowane przez wyraziste przedstawienie tytułowego kamienia. Wśród innych prac inspirowanych legendą o Wiślanym kamieniu uwagę przyciąga też impresja Ewy Wocalewskiej oraz wieloznaczna abstrakcja Mirki Furmaniuk.

Wystawa udowodniła, że każdą opowieść można odczytać na wiele różnych sposobów i w konsekwencji na wiele sposobów namalować jej wyobrażenie, twórczą interpretację czy plastyczne przedstawienie. Wystawa Sen o Nieszawie dowodzi, że twórcy skupieni w sekcji plastycznej TUTW, w grupie IV ze swobodą wykorzystują możliwości, które stwarza medium malarstwa. W wyobraźni autorów zrodziły się obrazy intrygujące i przyciągające uwagę. O tym, jak różnymi ścieżkami biegną skojarzenia i imaginacje autorów świadczy różnorodność ekspozycji: obrazy inspirowane tym samym tekstem są tak bardzo różne!