STANISŁAW ZAGAJEWSKI I JEGO ŚWIAT

Otwarta 26 kwietnia w Centrum Kultury Browar B. wystawa fotografii Krzysztofa Cieślaka Mój Stanisław jest kolejną prezentacją przygotowaną w placówce w ramach obchodzonego we Włocławku Roku Stanisława Zagajewskiego. Rok został zainaugurowany 26 stycznia wernisażem wystawy Nikifor kontra Zagajewski, 10 lutego została otwarta wystawa Stanisław Zagajewski in memoriam (pisałem o nich w Biuletynie nr 3/2018). Krzysztof … Czytaj dalej STANISŁAW ZAGAJEWSKI I JEGO ŚWIAT

STANISŁAW ZAGAJEWSKI I JEGO ŚWIAT

Otwarta 26 kwietnia w Centrum Kultury Browar B. wystawa fotografii Krzysztofa Cieślaka Mój Stanisław jest kolejną prezentacją przygotowaną w placówce w ramach obchodzonego we Włocławku Roku Stanisława Zagajewskiego. Rok został zainaugurowany 26 stycznia wernisażem wystawy Nikifor kontra Zagajewski, 10 lutego została otwarta wystawa Stanisław Zagajewski in memoriam (pisałem o nich w Biuletynie nr 3/2018).

Krzysztof Cieślak fotografował Stanisława Zagajewskiego i jego rzeźby od 1982 roku do śmierci twórcy w kwietniu 2008 roku. Na wystawie Mój Stanisław pokazał liczne portrety autora ceramicznych Ołtarzy. Są to zdjęcia z różnych okresów jego życia: widzimy go na ulicach miasta, gdy pcha swój wózek, zapewne znaleziony gdzieś na śmietniku, z czeredą psiaków, które przygarniał, którymi troskliwie się opiekował. Widzimy go w domu na tle rzeźb, przy pracy. Twórczość była dla niego najważniejsza, zdeterminowała jego los; patrząc na fotografie, można powiedzieć, że Stanisław Zagajewski żył dla swoich rzeźb. Na każdym zdjęciu widać człowieka skupionego, jakby wypatrującego wokół tego, co znajdzie miejsce w jego wnętrzu – i uzewnętrzni się w ceramicznych formach, nierzadko dopełnianych kolorowymi ozdobami: koralikami, nakrętkami, drucikami, figurkami. To swoiste bukiety. Artysta wyszukiwał i gromadził w mieszkaniu to, co mogło przydać się rzeźbom, co znalazł wyrzucone, porzucone. Gromadził też glinę, obrazy, czasopisma…  

Tytuł wystawy – tak jak zdjęcia – ujawnia szacunek Krzysztofa Cieślaka do Stanisława Zagajewskiego, może nawet zażyłość, podkreśla fascynację autora zdjęć osobowością i twórczością wybitnego włocławskiego rzeźbiarza, bliskość obu artystów, subiektywizm kadrów. Jest też nazwą komputerowego folderu, w którym fotografik gromadził zdjęcia i materiały związane z niezwykłym ceramikiem. Na zdjęciach pokazuje człowieka skromnego, jakby obojętnego na to, co go otacza, nie dbającego o jakiekolwiek dobra, zwłaszcza materialne, o porządek wokół siebie. Pokazuje artystę osobnego i odosobnionego, pozostającego poza jakimikolwiek stereotypami, po swojemu pojmującego świat. Wpatrując się w zdjęcia, można zbliżyć się do twórcy, można zastanawiać się nad rozziewem między jego życiem a twórczością: drobny, ubogo żyjący człowiek jest autorem rzeźb ukonkretniających erupcję niezwykłej wyobraźni. Zdają się przeciwieństwem egzystencjalnego minimalizmu, ale to chyba złudzenie: rzeźbiarz posiadał nadmiar rzeczy, tyle że gromadził glinę i to, co mogło się przydać podczas pracy, co łatwo uznać za śmieci. Może więc jego ubóstwo było pozorne?

Objaśniając swój związek z ceramikiem, Krzysztof Cieślak wspomina pierwszą wizytę w mieszkaniu artysty w suterenie przy ul. Smolnej: Jeden wielki bałagan i chaos. Glina pomieszana ze szmatami, fragmenty mebli, brudne i pomazane ściany. (…) Kiedy przemykałem między stertami śmieci, S. Zagajewski powiedział: uważaj na „koty”. Jak się okazało, to były szczury (…). Fotografika próbującego tam wykonywać zdjęcia zachwyciły prace Stanisława Zagajewskiego: rzeźba, inna niż wszystkie, szalona, ekspresyjna, wręcz porywająca. Jakby nie z naszego kręgu kulturowego. Na jednej ze stert leżała głowa Chrystusa z ołtarza Veraikon. Nie mogłem od niej oderwać oczu. Ile bólu i cierpienia było w tej rzeźbie. Środki ekspresji, jakie stosował, były spójne we wszystkich pracach. Wyczuwałem jego silną intuicję twórczą. Warsztat pracy był zaś niepozorny: ostrza od noży kuchennych, szmaty, gazety, gwoździe różnej średnicy, powycinane fragmenty plastikowych butelek, nakrętki, koraliki, ilustracje pism dziecięcych mieszające się z reprodukcjami dzieł największych mistrzów.   

Pokazywane zdjęcia Mistrza potęgują zdziwienie, z jakim ogląda się jego rzeźby (pośród fotografii eksponowana jest jedna, ze zbiorów Elżbiety Kim). Są też na wystawie fotografie prac. Są doskonałe! Każdy kadr uwidocznia maestrię, z jaką Krzysztof Cieślak fotografował gliniane formy Stanisława Zagajewskiego. Największe wrażenie wywołują duże powiększenia: jak sztandary zwieszają się z sufitu. Te fotografie, perfekcyjnie opracowane, są najistotniejsze w opowieści o Mistrzu.

Autor wystawy publikował zdjęcia prac artysty m.in. w wydanym w 2004 roku albumie Stanisław Zagajewski. Rzeźba, którego współautorami są Daniel Pach, Jan Sieraczkiewicz i Jacek Szczurek oraz autorka tekstu Krystyna Kotula.

Na wystawie można zobaczyć plansze kalendarza ściennego Passion – 2001, który Krzysztof Cieślak zaprojektował dla Anwilu. Poszczególne plansze są interpretacjami dzieł Stanisława Zagajewskiego. Na jednej z nich na tle ceramiki, unoszącej się jak chmura, widać Mistrza podążającego z wózkiem i pieskami przed siebie pośród obłoków… Na innej ceramika zdaje się bramą do przestworu… Na dole kompozycji znajduje się pasmo zminiaturyzowanych rzeźb, przypominają muszelki, które fale ułożyły wzdłuż linii brzegu… To pasmo pojawia się na innych planszach, m.in. przedstawiającej bujną zieleń ogrodu czy parku, staw, łabędzie oraz Mistrza pochylającego się nad wodą, karmiącego ptaki. Jedna z plansz kalendarza przedstawia zionącego ogniem smoka w płomieniach ogarniających ceglaną fabrykę, której kominy zdobią ceramiki, płonie gliniany Chrystus, otwiera paszczę monstrum…

Kompozycje z wykorzystaniem fotografii artysty i jego dzieł są surrealne. Można je uznać za formę dialogu z twórcą ołtarzy i hołd dla jego wyobraźni.

Podczas wernisażu wystawy był pokazywany film Krzysztofa Cieślaka o Stanisławie Zagajewskim Pasja.