MICHAŁ KOKOT – MIEJSCE DLA ARTYSTY

Michał Kokot Fot. Stanisław Jasiński Artysta fotografik, fotoreporter, malarz, poeta i muzyk, twórca instalacji, happener i performer, historyk, wszechstronnie uzdolniony, pełen pasji dla sztuki i życzliwości dla ludzi, Michał Kokot, wielokrotnie pojawiał się na łamach naszego Biuletynu Informacji Kulturalnej. W maju 2008 r. w naszej Galerii Spotkań zrealizowaliśmy wystawę Artyści z Osieka, której był kuratorem, … Czytaj dalej MICHAŁ KOKOT – MIEJSCE DLA ARTYSTY

MICHAŁ KOKOT – MIEJSCE DLA ARTYSTY

Foto

Michał Kokot

Fot. Stanisław Jasiński

Artysta fotografik, fotoreporter, malarz, poeta i muzyk, twórca instalacji, happener i performer, historyk, wszechstronnie uzdolniony, pełen pasji dla sztuki i życzliwości dla ludzi, Michał Kokot, wielokrotnie pojawiał się na łamach naszego Biuletynu Informacji Kulturalnej. W maju 2008 r. w naszej Galerii Spotkań zrealizowaliśmy wystawę Artyści z Osieka, której był kuratorem, wystawiającym swoje fotografie oraz instalacje obok dzieł twórców ludowych z tej nadwiślańskiej wsi. Uczestniczył w plenerach fotograficznych organizowanych przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu, spotykał się z ich uczestnikami, oceniał prace i udzielał cennych porad, bywał gościem wystaw poplenerowych. Fotografujący zaś odwiedzali go w jego osieckim domu – pracowni.

Michał Kokot, Klawiatura, 1967
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

Urodził się 23 sierpnia 1944 r. w Łobżenicy na Krajnie, zmarł 8 marca 2014 r. w Osieku nad Wisłą. W 1963 r. przybył do Torunia, gdzie rozpoczął studia historyczne na U Mikołaja Kopernika. Wtedy też zaczął interesować się fotografią i filmem. W Studenckim Twórczym Klubie Filmowym Pętla nakręcił dwadzieścia etiud filmowych; w 1967 r. jedna z nich otrzymała nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Filmów Amatorskich w Bielsku-Białej. W latach 1967-1969 był członkiem toruńskiej studenckiej grupy fotograficznej Zero – 61, w latach 1966-1967 należał do interdyscyplinarnej grupy Krąg. Trzej członkowie grupy Zero – 61: Wojciech Bruszewski, Józef Robakowski i Andrzej Różycki podjęli studia operatorskie i reżyserskie w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Teatralnej i Telewizyjnej w Łodzi; Michał Kokot nie podjął studiów na PWSFTviT, pozostał z rodziną w Toruniu. W 1968 r. założył Studencką Grupę Twórczą Formy, której członkami zostali poza nim dwaj studenci fizyki: Wojciech Maksymowicz i Bogumił Urbański oraz prawnik Stanisław Kowalski. W tym samym czasie Michał Kokot zaczął publikować swoje zdjęcia w prasie, w latach 1969-1976 pracował jako etatowy fotoreporter toruńskich Nowości i Gazety Pomorskiej.

Michał Kokot, Nie zginęła, 1982
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

W 1970 r. ożenił się z Marią Grążawską z Brodnicy, absolwentką bibliotekoznawstwa, obecnie kustoszem toruńskiej Książnicy Kopernikańskiej. W 1975 roku został przyjęty do Polskiego Związku Artystów Fotografików. Od 1979 r. coraz więcej czasu spędzał w Osieku nad Wisłą, w gminie Obrowo, w ówczesnym województwie toruńskim. W 1987 r. ukazał się jego tomik poezji Osiecka studnia. Zbiór jest wyborem utworów poetyckich z „lirycznego dziennika” artysty, prowadzonego przez dziesięciolecia. Najstarszy utwór datowany jest na 4 kwietnia 1968 r., przeważają krótkie formy wiersza białego, oszczędne w doborze słów, z celnymi metaforami, bliskie poetyce Tadeusza Różewicza. Całość tworzy wyciszony obraz „chwil szczególnych” w życiu polskiego twórcy i jego rodziny w latach 1968-1986. W latach osiemdziesiątych Michał Kokot powołał w Osieku grupę poetycką Wiąz, do której należeli miejscowi i toruńscy poeci. W latach 1987-2008 pracował jako nauczyciel w osieckiej szkole podstawowej.

Michał Kokot, W cieniu drzewa (Piłka), 1976
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

Michał Kokot poznał Osiek nad Wisłą pod koniec lat sześćdziesiątych; z artystą fotografikiem Czesławem Kuchtą przyjeżdżał z Torunia w okoliczne lasy na grzyby. Jak wspomina jego żona Maria: Wiosną 1970 r. kupił motor Gazela (na raty) i latem przyjechaliśmy oboje do Kamińskiego Józefa – robił reportaż – być może więcej razy tam jeździł. Do Osieka jeździło się wtedy przez Obrowo (tylko). Dzisiejsza asfaltowa szosa ze ścieżką rowerową wzdłuż Wisły ze Złotorii do Osieka była piaszczystym, pełnym wybojów szlakiem wśród lasów.

Michał Kokot, Barbarka, 1986
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

Józef Kamiński był organistą miejscowego kościoła z 50-letnim stażem! Był też znakomitym wiejskim rzeźbiarzem, jego ulubionym tematem była figura Matki Boskiej Skępskiej, strugana w lipowym drewnie. Potem w 1977 r. załatwiliśmy wczasy mojej koleżance z Francji właśnie w Osieku. Wtedy wszyscy poszliśmy do Nocnych, czyli do miejsca, gdzie teraz stoi dom. Michał musiał już wiedzieć o tym, że sprzedają chałupę, bez tego by nas tam nie prowadził. W każdym razie decyzja o kupnie tej chałupy z kawałkiem 11 arów gruntu była wspólna. A motywacja była następująca: będzie to miejsce, gdzie będziemy jeździć na wakacje, bo nie stać nas na jazdę na wczasy z 4-ką dzieci. Kupno odbyło się w roku 1978 i 1979 (w dwóch ratach).

Michał Kokot, Portret kawalera uczestnika
wojny polsko-bolszewickiej 1920 (Kujawiak i Dobrzyniak), 1978
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

W Toruniu fotoreporter Nowości z rodziną zajmował 70-metrowe mieszkanie na żelbetonowym Rubinkowie. Ale Michał Kokot nie mieścił się w mieście. Maria Kokot tak opowiada o jego coraz częstszych wyjazdach do Osieka: Bywając tam poznawał mieszkańców, szukał ludzi interesujących – twórców – których znalazł nie mało i już w r. 1979 zorganizowaliśmy (!) pierwszą imprezę – której celem było pokazanie właśnie twórczości osieckiej (w domu Barbary Marycz) i ta wystawa stanowiła zaczątek Izby Regionalnej. Atmosferę tych lat oddaje powieść Sylwii [córki Marii i Michała Kokotów, mieszkającej mężem w USA – przyp. SJ] Potrawka z surojadki. Powieść nie została jeszcze wydrukowana, ale jest dostępna w internecie.

Michał Kokot, Bitwa, 1986
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

Osiecka Izba Regionalna gromadzi dzieła sztuki ludowej i wytwory miejscowego rzemiosła artystycznego. Michał Kokot stawał się animatorem ruchu kulturalnego ziemi dobrzyńskiej. Jak wspomina Maria Kokot: W stanie wojennym Michał, nie mając szans na pracę w Toruniu, założył w Osieku zakład fotograficzny, potem podjął pracę w szkole i w ten sposób jeszcze bardziej wsiąkał w to środowisko, dojeżdżając z Torunia.

Michał Kokot, Akordeonista, 1982
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

Od 1986 r. w ich osieckim domu, budowanym od 1983 r. na fundamentach zakupionej chałupy, funkcjonowała jedyna w kraju Wiejska Galeria Fotografii i Malarstwa Okiennica. W tym samym roku Michał Kokot był inicjatorem powołania Osieckiego Stowarzyszenia Kultury Ludowej. W latach 1999-2010 grał w Kapeli Ludowej Rodziny Kamińskich, w 2007 r. stał się współtwórcą osieckiego przeglądu kapel weselnych. Od 2008 r. do końca swych dni był koordynatorem ds. kultury w gminie Obrowo.

Michał Kokot jest autorem kilkunastu indywidualnych wystaw fotografiki, uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych polskiej fotografii artystycznej w kraju i za granicą. Pierwsze fotografie Michała Kokota zaprezentowane na wystawach Zero – 61 to portrety mieszkańców miasteczek i wsi, później także pacjentów zakładu dla psychicznie chorych. Wizerunki te bliskie są fotografii portretowej lat sześćdziesiątych, z postacią w centrum kadru, ale… Swego ukochanego wuja Stefana przebrał w parcianą białą koszulę, portretowany przyciska do piersi skrzypce, które autor zdjęcia przywiózł ze sobą i zainscenizował ujęcie, a stara kobieta stojąca na progu obuta jest w drewniaki o kilkanaście numerów większe niż w rzeczywistości mogłaby nosić.

Twórczość fotograficzną Michała Kokota można podzielić na dwa główne, przeplatające się nurty: pierwszym jest czarno-biały poetycki reportaż, znacznie odbiegający od ówczesnego polskiego fotoreportażu, drugim fotografia przetworzona, nazywana „fotografią z wyobraźni” lub wręcz „fotografią wyobraźni”. W obu nurtach Michał Kokot tworzył zaskakujące dzieła, w których odnaleźć można ślady fascynacji Młodą Polską, surrealizmem i sztuką ludową, polską fotografią okresu międzywojennego, a przede wszystkim tkwiącą w nim artystyczną drzazgę nieprzemijającej fascynacji polską odmiennością z jej urokami, ale i mrokami.

Toruńskie Nowości pozwalały pierwszym fotoreporterom: Andrzejowi Różyckiemu i Michałowi Kokotowi na dużą swobodę twórczą, publikowały zdjęcia w dużych formatach, znacznie odbiegające od propagandowej sztampy PRL. Dzięki temu roczniki Nowości są dziś kopalnią ikonografii Torunia i ówczesnego województwa toruńskiego z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w.

Michał Kokot przed swoim osieckim domem, 2013
Fot. Stanisław Jasiński

Foto

Jako fotoreporter wykonywał zdjęcia partyjnych kacyków za stołem prezydialnym. Tego typu zdjęć, których sporo zachowało się w archiwach toruńskich, nie pokazywał na wystawach artystycznych, nie uczestniczył też w dobrze opłacanych wystawach propagandy sukcesu epoki gierkowskiej. Niektóre zdjęcia, wykonane podczas pracy reporterskiej Michała Kokota, przetworzone na jemu tylko właściwy sposób, znalazły się na jego wystawach.

Duże znaczenie dla rozwoju jego osobowości twórczej miały plenery grupy, artystyczne zaciekłe spory i wspólne fotografowanie, zarówno Ziemi Chełmińskiej i dobrzyńskiej, jak i np. Borów Tucholskich. Wielkie znaczenie miało spotkanie się artystycznych osobowości „braci mlecznych”: Michała Kokota i Andrzeja Różyckiego. Czarno-białe negatywy z tych plenerów ulegały dalszym przetworzeniom, gdyż powierzchowna dosłowność fotografii niewiele mogła powiedzieć o skali przeżytych napięć emocjonalnych. Było to praktyką stosowaną przez wszystkich członków Zero – 61. Lista stosowanych przez nich sposobów technologicznych kreacji własnego racjonalno-emocjonalnego obrazu świata jest długa, zasadą było łamanie klasycznych technologii uzyskiwania czarno-białego obrazu na fotograficznym papierze bromosrebrowym, np. przez wzmacnianie i osłabianie negatywów, solaryzację, wielokrotną ekspozycję pod powiększalnikiem, stosowanie skontrastowanych na błonie drukarskiej duplikatów negatywów, częściowe zaświetlanie materiału światłoczułego pod powiększalnikiem, po deformacje obrazu poprzez podgrzewanie, czy wręcz podpalanie negatywu. Towarzyszyło tym zabiegom świadome negowanie zasad poprawnej kompozycji obrazu. Michał Kokot w latach siedemdziesiątych opanował technologie nakładania pędzlem emulsji fotograficznej na różne podłoża, nie tylko na kartony, ale nawet na polne kamienie. Często używał czarno-białego płótna fotograficznego, równie często sepiował swoje powiększenia. Większość jego fotogramów jest fotomontażami i kolażami, w których łączył obraz fotograficzny z obrazem malarskim, bądź graficznym oraz ręcznie wypisywanymi fragmentami wierszy i komentarzami odautorskimi.

Spontaniczność i ekstatyczny gest były ważnymi cechami jego artystycznej osobowości.  Dwudziestokilkuletni artysta woził ze sobą rozebraną klawiaturę fortepianu, aby stworzyć z jego klawiatury pierwszy plan do fotografii przedstawiającej łaciatego cielaka na łące, leżącego na wzgórzu. Pewnego dnia zatrzymał motocykl przy polu, na którym wypatrzył krowę i stworzył kompozycję. Klawiatura była z fortepianu mojego taty – relacjonuje Maria Kokot. – Instrument był poważnie nadwyrężony przez czas i tata rozebrał go, ale klawiaturę zachował w swojej brodnickiej piwnicy.

Michał Kokot, Studzianka dożynki, 2011
Fot. Stanisław Jasiński

Foto

Ta nieoczywista metafora muzyki ludowej i Chopina uległa zdecydowanemu przeobrażeniu po ogłoszeniu stanu wojennego. Przedmiot, artystyczne narzędzie – klawiatura – użyty został do wykonania kolejnego dzieła. Obecnie górna część klawiszy przemalowana jest w biało-czerwone barwy. Na czerwonej stronie naklejony jest portret zbiorowy pracowników parowozowni Toruń Kluczyki i napis Nie zginęła, wycięty ze zdjęć „tła przeżyć”. Na białej jest wklejony znaczek Solidarności. W ten sposób powstała kolejna metafora obrazowa, o czym świadczy wypisany ręcznie tytuł pracy: Stan wojenny 1981-13-XII. Na rewelacyjnym fotogramie W cieniu drzewa z 1976 r. (późniejszy tytuł: Piłka) dostrzegamy mężczyznę rozebranego do pasa, siedzącego pod świerkiem, u podnóża którego leży piłka plażowa. Zdjęcie jest czarno-białe, ale w miejscu pochylonej głowy Kokot namalował barwną, płaską formę – umowny znak piłki. Znak fotograficzny celnie zderzył ze znakiem graficznym; postępował tak od pierwszych realizacji fotograficznych. W cieniu drzewa to jedna z najlepszych prac polskiej sztuki fotograficznej lat siedemdziesiątych.

Michał Kokot jest także twórcą odważnych, zmysłowych aktów, w których łączył obrazy kobiecości z prastarym kultem Matki-Ziemi. Ziemia i Kobieta to dwa kluczowe pojęcia dla zrozumienia osobowości twórczej Michała Kokota.

Podobnie postępował przy tworzeniu metaforycznych obrazów malarskich w latach osiemdziesiątych: na płaszczyźnie obrazu olejnego umieszczał dopowiadające go przedmioty, np. pordzewiałe ostrze kosy, uprząż, sprężyny od łóżka. Wielokrotnie powtarzał motyw kosy, dołączonej do obrazu. Bywała śmiercionośną bronią, nie przestając być narzędziem rolnika. Przedmioty zużyte, fetysze bliskich mu ludzi z nieodległej, ale już przeszłości, żyły nadal w tych kompozycjach. Większość obrazów Michała Kokota to malarskie portrety sąsiadów i znajomych z Osieka. Niekiedy na obrazy olejne naklejał swoje zdjęcia. Sugestywny fotograficzny portret uczestnika wojny polsko-bolszewickiej umieścił na drewnianym wezgłowiu jego łóżka. Na czarno-białej fotografii mężczyzna trzyma w zaciśniętej pięści barwny kwiat, który Michał Kokot domalował. Malarstwo w jego biografii artystycznej pojawiło się równocześnie z początkami zainteresowania fotografią, już przed maturą w Łobżenicy.

Artysta do końca pozostał wierny niewypowiedzianej nigdy wprost praktyce „zerowców”: wszelkie zasady fotografii istnieją po to, aby je łamać i burzyć, żeby tworzyć nowe, współczesne formy. Tak powstawały awangardowe formy nawiązujące do polskiej mitologii!!! Najbardziej oryginalną formę plastyczną ma cykl, który należałoby określić zestawem prac na pograniczu fotomontażu i kolażu fotograficznego, zatytułowanych np.: Pamięci pomordowanych, Barbarka, Ściana śmierci.

W istocie w latach 1985-1986 powstał traktat foto-filozoficzny o zniewalaniu jednostek przez systemy totalitarne. Wolność osobista, wolność społeczna były wartościami ważnymi dla Michała Kokota, gdyż „od urodzenia” był człowiekiem organicznie, wewnętrznie wolnym. W pracy Barbarka (miejsce kaźni mieszkańców Torunia w 1939 r.; przyp. SJ) na prostokąt, pokryty siermiężnym szarym płótnem, nakleił zdjęcie przedstawiające las Barbarka. Następnie wycinał człekopodobne sylwetki postaci z fragmentów zużytych zdjęć, które naklejał na obraz lasu i odsłonięte miejscami szare płótno. Większość tych ludzików o rodowodzie z wycinanki dziecięcej ma ramiona wzniesione do góry, niektórzy zawieszeni są między niebem z ziemią. Do tak utworzonego obrazu fotograficznego przykleił wstążkę ziemi z Barbarki. Michał Kokot przypomniał nam, że fotografia jest płaskim obrazem trójwymiarowej rzeczywistości, ale przy jej pomocy można tworzyć obrazy „wywołane w wyobraźni”, należące wyłącznie do rzeczywistości nieistniejącej poza obrazem, do obszaru sztuki. To są obrazy o obrazie, naszej epoce, która uwodzi i łudzi jego pozornym weryzmem. I wiedzie na cudne manowce poezji… (Edward Stachura).

Muzyka w życiu i twórczości Michała Kokota spełniała bardzo ważną rolę. Na biurku, przy łóżku stał magnetofon Grundig, cicho sączyły się w pomieszczeniach piosenki Nany Mouskouri, przeboje z przełomu sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, muzyka ludowa. Od dziecka chciał się uczyć gry na instrumencie muzycznym, po przejściu na emeryturę nauczył się gry na harmonijce ustnej, klarnecie i saksofonie. Na instrumentach tych grywał w Kapeli Ludowej Rodziny Kamińskich. Jej protoplasta, Wacław miał dwóch synów, którzy muzykowali przy różnych okazjach, Henryk gra na akordeonie, nieżyjący już Stanisław grał na skrzypcach. Po śmierci Wacława, Michał Kokot grał z jego synami, stawał się wodzirejem imprez okolicznościowych, który błyskawicznie porywał ludzi do tańca. Sam pisywał teksty i muzykę dla kapeli. W wielu wypadkach były to stylizowane na folkloryzm, przetworzone przez niego stare regionalne utwory. Dla przyjaciół przy kominku improwizował czasem niebanalne kompozycje jazzowe.

Zdjęciami i obrazami, rzeźbami ludowymi wypełnione były wszystkie ściany domostwa. Sąsiadowały ze zdjęciami rodzinnymi – ojciec sześciorga dzieci ma kilkunastu wnuków. Niemal każde zdjęcie oprawił w inną ramę, raz złoconą, innym razem prostą, drewnianą. Nawet każde drzwi mają swoja historię! Meble również pochodzą z różnych dziesięcioleci XX wieku, każdy sprzęt ma swoją opowieść: rodzinną, łobżenicką albo regionalną, osiecką. Dom – pracownia był nieskończonym dziełem, wymarzonym miejscem Michała Kokota – do bycia sobą, do bycia człowiekiem twórczym niezależnie od niepowodzeń i cierpień, których doświadczył niemało. Ale o tym chyba nie warto długo pamiętać, choć boli.

Długo „opierał się wszelkiej elektronice”, nie używał komputera inaczej niż jako maszyny do pisania i przeglądarki zdjęć, nie nosił przy sobie telefonu komórkowego, dopiero w 2011 r. kupił cyfrowy aparat fotograficzny, który traktował jako szkicownik. Nie podobało mu się to, że nie można programów cyfrowych łamać tak, jak czynił to z technologiami analogowymi.

Michał Kokot, Powstanie styczniowe
Reprodukcja Stanisław Jasiński

Foto

Jego prace z okresu analogowego znalazły się w kolekcjach muzealnych i zbiorach prywatnych w kraju i za granicą, niemniej przez całą blisko półwieczną aktywność twórczą nie miał ani jednego obszerniejszego katalogu! W 2005 r. napisał monografię artystycznej wspólnoty pokoleniowej zatytułowaną: Zero – 61. Post scriptum – w 50-lecie powstania toruńskiej grupy fotograficznej. Część tej pracy, z minimalną ilością ilustracji, wydano dopiero w 2011 r. w Rypinie, w IV tomie Rocznika Dobrzyńskiego.

Tworzył przy domu różnorakie instalacje, np. lemiesz stalowego pługa jednoskibowego pokrył biało-czerwonymi barwami i umieścił na pniu ściętej sosny. Tenże pług był jednym z rekwizytów jego performance w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu jesienią 2013 r. W czerwcu 2013 r. zainscenizował rekonstrukcję wymarszu dawnych właścicieli Osieka i ochotników do powstania styczniowego 1863 r. W inscenizacji brało udział kilkudziesięciu mieszkańców Osieka i okolic wraz z potomkami uczestników tych wydarzeń. Wystąpił na niej jako jeden z ostatnich kosynierów RP.

Ostatni pokaz prac Michała Kokota z jego udziałem miał miejsce 25 lutego 2014 r. w Bibliotece Publicznej w Wielgiem.

Ci, co go znali dobrze, potwierdzą, że nic nie wskazywało na to, że tak rychło przyjdzie nam się z nim żegnać… 15 marca tego roku trumna, po wyprowadzeniu z osieckiego kościoła, spoczęła na bryczce, adaptowanej na katafalk… Ciało Michała Kokota spoczęło na cmentarzu w Osieku nad Wisłą. W ostatnim pożegnaniu Michała uczestniczyła liczna rodzina i kilkuset żałobników: najliczniej przybyli mieszkańcy Osieka, nie zabrakło kolegów z UMK, fotografików, malarzy, dziennikarzy, poetów, regionalistów, filmowców i przyjaciół rozsianych dziś po kraju i świecie. Była orkiestra z pobliskich Dobrzejewic, byli strażacy ze sztandarami, byli uczniowie szkoły, w której uczył. Pamięć ludzka szczęśliwie dla nas zaciera z czasem obraz nieuniknionego końca, warto zachować w pamięci Michała żywego. Był żywotny jak mało kto. Ale w przeświadczeniu, że non omnis moriar – nie wszystko umrze – mądrze byłoby pomyśleć o zachowaniu całościowego obrazu spuścizny artystycznej Michała Kokota dla przyszłych pokoleń, o wystawie retrospektywnej z obszernym katalogiem, którego nie doczekał się za życia. A przede wszystkim zabiegać o zachowanie drzewa kultury wsi polskiej, które prawie 40 lat temu ten artysta zasadził w dobrzyńskim Osieku nad Wisłą.

 

Stanisław Jasiński