INSPIROWANE POETYKĄ ARYSTOTELESA

Pod koniec roku w Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie a jesienią w Galerii Sztuki Współczesnej we Włocławku była eksponowana wystawa Nowej Grupy Kujawskiej i Przyjaciół Tragedia to imitacja, nie ludzi lecz przebiegu życia. Bez akcji nie ma tragedii, bez postaci owszem. Tytułem są zdania wyjęte z Poetyki Arystotelesa. Wystawa – pisze jej kurator Jerzy Jabczyński … Czytaj dalej INSPIROWANE POETYKĄ ARYSTOTELESA

OKLADKA 1-2.17

INSPIROWANE POETYKĄ ARYSTOTELESA

Pod koniec roku w Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie a jesienią w Galerii Sztuki Współczesnej we Włocławku była eksponowana wystawa Nowej Grupy Kujawskiej i Przyjaciół Tragedia to imitacja, nie ludzi lecz przebiegu życia. Bez akcji nie ma tragedii, bez postaci owszem. Tytułem są zdania wyjęte z Poetyki Arystotelesa. Wystawa – pisze jej kurator Jerzy Jabczyński – odbywa się w roku, w którym Grecy obchodzą 2400 urodziny Arystotelesa. Jest odniesieniem do wyrażonej w Poetyce myśli kulturowej i wyrazem podziwu dla jego, wciąż aktualnych, poglądów o złotym środku, czyli równowadze między zuchwalstwem a tchórzostwem, umiarze między błazeństwem a nieokrzesaniem oraz proporcji między nadmiarem a niedostatkiem. I wyjaśnia, że będące tytułem przedsięwzięcia dwa zdania z Poetyki Arystotelesa stały się przyczynkiem dla twórców z Nowej Grupy Kujawskiej i zaproszonych artystów do stworzenia zbioru prac obrazujących „gorszą”, odrzuconą i najczęściej pomijaną część życia emocjonalnego.

W pokazywanych pracach autorzy przedstawiają zatrwożenie tym, co dzieje się wokół nas, bliżej i dalej, a także tym, co może się wydarzyć. Jest w tych pracach niepokój, zatroskanie, są pytania… Niektóre dzieła odnoszą się do konkretnych wydarzeń, inne do apokaliptycznej wizji świata.

Bodaj najwymowniejsze są rzeźby – w technice własnej – Janusza Henryka Bisagi Paryż 15 i Londyn 05 zawierające aluzje do ataków terrorystycznych. Są nie tylko przypomnieniem tragicznych wydarzeń, unaocznieniem przerażenia ofiar, ale i próbą poradzenia sobie ze zdarzeniami, które wzbudzają współczucie i burzą poczucie ładu… Rzeźby są ekspresyjne, więc zatrzymują. Patrzy się na nie z niepokojem i bezradnością. Do ataku na wieże World Trade Center wraca w obrazie Tragedia Letosława Charaszkiewicz: pokazuje płomienie – samolot już uderzył w wieżę… Na pierwszy rzut oka batalistycznymi kadrami z okresu drugiej wojny światowej są dwa obrazy ukraińskiej artystki Swietłany Logusz-Luciw. Jeden przedstawia Czołgi, drugi żołnierzy Przed świtem ruszających do ataku. Okazuje się, że autorka namalowała je na deskach ze skrzynek na amunicję, którą posłużyli się młodzi ludzie odpierający separatystów na wschodzie Ukrainy. Pokazuje to, co teraz dzieje się za naszą wschodnią granicą, pokazuje tak, by uprzytomnić, że ta wojna jest taką samą wojną, jak ta, która skończyła się w maju 1945 roku.

Przejmujący jest metaforyczny obiekt Magdaleny Bezat-Majeranowskiej Uwikłanie: na ramy, w które mogłoby być naciągnięte płótno obrazu, artystka nawinęła nieco miedzianego drutu, właściwie plecionki, w rogu utknęła kawałek czarnej postrzępionej bawełnianej tkaniny, skądś wydartej… W podobnych, ale pomalowanych żółtawą i rdzawą farbą ramach Magdalena Rębiałkowska umieściła stare lustra. Jedno jest popękane, ale i w drugim widać obraz nie całkiem wyraźny… Jak Janusz Bisaga, artystki podważają to, co myślimy, kiedy  próbujemy złożyć porozbijany świat… W Uzewnętrznieniu jego rozbicie pokazuje Jerzy Jabczyński. Autor nawiązuje do surrealizmu, portretując dziwnego stwora, z rogami, otwartym z dziobem, do którego trafiają – a może z którego wypadają – prostopadłościany, może fragmenty potłuczonej budowli…

W ołówkowym szkicu do linorytu Magdalena Kaczmarek przedstawia statek, na chwilę przed katastrofą: jeszcze płynie, ale wali się świat, do którego się zbliża…

Tomasz Lewiński zestawia Zmierzch – miły dla oka widok na pola, nad którymi zachodzi słońce – z Nokturnem: jak można się domyślać, jest to podobny krajobraz, ale niewidoczny, zasłonięty czernią za oślepiającą bielą horyzontu, obniżonego, przesuniętego w stronę widza.

Janusz Henryk Bisaga, Paryż 15
Janusz Henryk Bisaga,
Paryż 15

W cyklu kolaży Maria Sidor pokazuje świat, który się rozpadł na porwane, pocięte kawałki wirujące  w czerni… Świat po katastrofie, po jakimś kataklizmie rysuje ołówkiem Janina Twardy: wyobraża sobie, co widać Na samym dnie, konstatuje, że jest Inaczej niż wczoraj. Przejmujący jest Spalony las: podłożem rysunku przedstawiającego kikuty drzew i krzewów jest pomarańczowy papier, więc wydaje się, że nie drzewa spłonęły, ale że pali się świat…

Postać – człowieka bez skóry?, tyłem do widza – pośrodku zdominowanej przez czerń przestrzeni (kosmicznej?), a może nocy, w którą się wpatruje, z szarawą, urozmaiconą kolorowymi prostokątami i prześwitami przestrzenią po bokach przedstawił Mariusz Konczalski na kwadratowym płótnie, odwróconym tak, iż boki układają się ukośnie. Ta Meta Morfoza czyli Absolutna doskonałość jest nieoczywista, poddaje się rozmaitym interpretacjom…

Iwona Monika Kruszczyńska namalowała osobliwy, tajemniczy krajobraz, który pewnie mógłby ilustrować gotycką powieść oraz sportretowała młodego mężczyznę, w garniturze, białej, koszuli, krawacie, starannie nieogolonego… Pokazała połowę twarzy, drugą stanowi industrialny krajobraz, może port…

Barwnym zawirowaniem jest Cyklon z cyklu Kataklizmy Anny Wąsikiewicz; więcej w nim urody, aniżeli grozy… Wprost nazwała Dynamiką urzekające widocznymi na niebie kolorami zjawisko atmosferyczne Letosława Charaszkiwicz. Pokazała też Akcję: przed chwilą spadła bomba…

Jako stonowaną refleksję plastyczną można określić Przeznaczenie Zygmunta Jabłońskiego. Ekspresyjną formą jest Potwór wojny Wołodymyra Czarnobaja. Co ciekawe, w zamyśle kompozycyjnym obrazy zdają się podobne, ich kolorystyka i wymowa są całkowicie różne.

We włocławskiej odsłonie wystawy uczestniczył fotografik Tomasz Kamiński. W pamięci pozostaje jego zdjęcie przedstawiające stary fotel ustawiony w słoneczny letni dzień na betonowym placu, może skwerku na blokowisku, cokolwiek zaniedbanym, widać bowiem śmiecie… Na fotelu nikt nie siedzi… Autor zatytułował swój fotogram: Starość.

Wystawa jako całość jest próbą odpowiedzi na pytanie: jak najtrafniej zilustrować tragedię? – napisał Jerzy Jabczyński. Jeśli eksponowane obrazy, rysunki, obiekty i rzeźby odpowiadają na to pytanie, to należy zauważyć, że odpowiedzi jest wiele, zwłaszcza że i poszczególni artyści różnorako pojmują tragedię.

Tragedia jest to naśladowcze przedstawienie akcji poważnej, skończonej i posiadającej [odpowiednią] wielkość, wyrażone w języku ozdobnym, odmiennym w różnych częściach dzieła, przedstawienie w formie dramatycznej, a nie narracyjnej, które przez wzbudzenie litości i trwogi doprowadza do „oczyszczenia” tych uczuć (tłum. Henryk Podbielski). Te zdania z Poetyki Arystotelesa czyni Jerzy Jabczyński mottem przedsięwzięcia, finalizowanego wystawą a początkowanego namysłem nad współczesnością. Arystoteles pisał o literaturze, nie plastyce, toteż artyści uczestniczący w wystawie jedynie nawiązywali do poglądów zawartych w Poetyce, nie zaś ściśle respektowali wskazówki, które mogliby znaleźć w tym dziele. Raczej nie katharsis przynosi wystawa a poczucie współodczuwania twórców i oglądających ich prace: jesteśmy razem wobec tego, co się dzieje – i razem z tymi, którzy cierpią. Gdyby trzymać się cytatu z Arystotelesa, to trzeba zauważyć, że pośród prezentowanych prac najbardziej poruszają te, w których znajduje się naśladowcze przedstawienie akcji poważnej, zdarzeń, o których dowiadujemy się z mediów, których bywamy świadkami, rzadziej bezpośrednimi uczestnikami. Jednak trudno o którejkolwiek z prezentowanych prac powiedzieć, że nawiązuje do akcji skończonej; trwogę potęguje niewiadoma. Nie wiemy co się wydarzy…

Ciekawy jest pomysł, by zwrócić się ku Arystotelesowi, tym bardziej, że jego poglądy są żywe dla twórców sztuki filmowej. To już jednak inne zagadnienie… Ciekawe jest skupienie się artystów tworzących Nową Grupę Kujawską wokół problemu, spojrzenie na nasz czas z perspektywy wyznaczanej przez dzieło sprzed stuleci.

Warto zwrócić uwagę, że większość autorów wystawy – także jej kurator Jerzy Jabczyński – zajmuje się edukacją plastyczną. O pracach niektórych spośród nich pisałem w Biuletynie nr 1-2/2015. Uczestnicząc w wystawie Tragedia to imitacja…, artyści spotykają się, przedstawiając swoje wypowiedzi. Podejmują dialog ze współczesnością, ale i innymi uczestnikami spotkania – z oglądającymi.