DZIEŁO NIE JEST NIEPEŁNOSPRAWNE

Kamil Hoffmann: Jest Pani jedną z osób, które współtworzyły toruńską Pracownię Rozwijania Twórczości Osób Niepełnosprawnych. Czy Pani zdaniem można o pracach powstających w Pracowni mówić, że są dziełami sztuki, czy lepsze jest słowo twórczość? Anna Szary: Od trzydziestu lat pracuję z osobami niepełnosprawnymi. Na początku wydawało mi się, że wiele wiem, ale im dłużej jestem … Czytaj dalej DZIEŁO NIE JEST NIEPEŁNOSPRAWNE

Okladka Maj 2018

DZIEŁO NIE JEST NIEPEŁNOSPRAWNE

Kamil Hoffmann: Jest Pani jedną z osób, które współtworzyły toruńską Pracownię Rozwijania Twórczości Osób Niepełnosprawnych. Czy Pani zdaniem można o pracach powstających w Pracowni mówić, że są dziełami sztuki, czy lepsze jest słowo twórczość?

Anna Szary: Od trzydziestu lat pracuję z osobami niepełnosprawnymi. Na początku wydawało mi się, że wiele wiem, ale im dłużej jestem tutaj, tym mniej wiem i jestem bardziej ostrożna a czasami zagubiona. Zastanawiam się, jak postąpić, co można w danej chwili zrobić, a co jest złe nie tylko dla moich podopiecznych, ale i dla mnie. Pracownia powstała dzięki Profesorowi Andrzejowi Wojciechowskiemu, który od początku definiował naszą pracę jako terapię przez twórczość, a nie przez sztukę, opierając się na definicji Kępińskiego. Ja się z tą koncepcją zgadzam, ponieważ najważniejszy jest proces twórczy i całe dobro z nim związane, z niego płynące. Dzieło jest na końcu, jest owocem bardziej lub mniej udanym, ale na pewno bardzo ważnym dla wykonawcy, jego rodziny, a w momencie wystawy także dla szerszego grona odbiorców.

Zakończę słowami prof. Czesława Kosakowskiego: Dzieło wytworzone przez osobę niepełnosprawną nie jest niepełnosprawne. To osoba jest niepełnosprawna. Doświadczenie pokazuje, że stojąc przed pracą powstałą podczas takich zajęć, niejednokrotnie wiemy że nie jest to tylko produkt terapeutyczny, powstało coś nieuchwytnego, niepowtarzalnego i niedefiniowalnego.

 

KH: Którą umiejętność uważa pani za najważniejszą w swojej pracy z perspektywy trzydziestoletniego doświadczenia w Pracowni Rozwijania Twórczości Osób Niepełnosprawnych?

AS: Kiedyś wydawało mi się, że najważniejsze jest, abym ich ochroniła przed samą sobą… Profesor Andrzej Wojciechowski na początku działania Pracowni sformułował zasadę: nie dotykać ręki podopiecznego i do dziś ta zasada jest aktualna. Ja jednak ją na własny użytek zmodyfikowałam. Gdybym jej ściśle przestrzegała, skończyłoby się na tym, że podopieczny dostałby białą kartkę i ołówek, a ja stałabym obok  i czekała na efekt, może dzieło sztuki. Z wielu powodów taka sytuacja jest nierealna, bo musimy przyjąć i zgodzić się z tym, że nasza praca tutaj w każdym wymiarze to współtworzenie. Spotykają się bowiem dwie osoby niezależnie od tego w jakiej kondycji i obdarowują się sobą nawzajem. Mówiąc realnie, w  dziewięćdziesięciu procentach nasze osoby, szczególnie te głęboko niepełnosprawne, nie potrafią samodzielnie egzystować i zaistnieć. Osoba współtworząca powinna zapewnić im przestrzeń do pracy, warsztat, materiały i  temat a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, zarówno w wymiarze  mikro, jak i makro. To współtworzenie trwa podczas całego procesu i w każdym przypadku dzieje się w inny sposób.   Jedna osoba potrzebuje podtrzymywania ręki, inna przesuwania kartki, a ktoś jeszcze inny może nawet przymuszenia do pracy, gdyż wola i koncentracja odmawiają mu posłuszeństwa. Bywa i tak, że to terapeuta musi zrobić pierwszy krok i jest to moment, gdy może przekroczyć tę cienką granicę. Właśnie w tych sytuacjach należy być czujnym i chronić ich przed sobą. Myślę, że to jest tak, jak z dzieckiem, które uczy się pływać: na początku jest podtrzymywane, ale ma wrażenie, że pływa. Niektórzy z czasem będą bardziej samodzielni w swojej twórczości, inne osoby nigdy nie osiągną tej samodzielności, ale to nie szkodzi. Ważne, że mamy szansę razem poznawać świat, cieszyć się nim, a nawet odnosić sukcesy. „Współtworzenie” to bardzo wzniosłe słowo i mogłoby tłumaczyć wiele zachowań terapeutów w naszej pracy, ale niestety ja nie jestem do końca pewna i wciąż mam mnóstwo pytań na które poszukuję odpowiedzi.

Jeden z takich dylematów powraca przy okazji wystaw czy konkursów. O tym, która praca będzie wisiała na wystawie lub brała udział w konkursie decyduje najczęściej terapeuta. Powinnam też pominąć milczeniem wszystkie kiermasze wytworów placówek terapeutycznych.

 

KH: Dlaczego?

AS: Dlatego, że może się okazać, iż jako kupujący często jesteśmy oszukiwani. Najczęściej w informacjach o takich imprezach mówi i pisze się, że są to wyroby osób niepełnosprawnych. Należałoby dodać: „niesamodzielne”, a gwoli prawdy, żeby informacja była pełna: „współtworzone”. Papież Franciszek 5 maja tego roku powiedział: Kroczyć razem to sztuka, której ciągle musimy się uczyć. Trzeba być ostrożnym, aby na przykład nie dyktować innym kroku. Należy towarzyszyć i czekać, pamiętać że droga drugiego nie jest taka sama jak moja. I ja się pod tym w pełni podpisuję.

 

KH: Czy Pani zdaniem publiczność inaczej traktuje twórczość osób niepełnosprawnych, gdy wiemy, że autorami są właśnie takie osoby? Czy potrafimy – właśnie jak postulował prof. Czesław Kosakowski – rozdzielić  autora i jego dzieło?

AS: Mam takie marzenie, mówię o tym na naszych zebraniach, żebyśmy zrobili kiedyś eksperyment i zorganizowali wspólną wystawę artystów profesjonalnych i osób niepełnosprawnych. Zastanawiam się, jaki byłby odbiór, gdybyśmy nie napisali, że autorami wystawy są osoby niepełnosprawne. Prawdopodobnie byłby zupełnie inny. Ja sama zadawałam sobie pytanie, czy nie patrzę inaczej na twórczość, jeżeli wiem, że jest to osoba  niepełnosprawna. Każdy z nas może sobie samemu zrobić taki test. Zadajmy sobie pytanie i uczciwie na nie odpowiedzmy. Czy tak samo spojrzymy na prace, gdy przeczytamy, że to Wystawa rysunków Grzegorza D. i gdy jest informacja, że to Wystawa rysunków Grzegorza D. z zespołem downa. Być może wiele osób musiałoby zweryfikować swoje myślenie i przyznać, że to ma znaczenie, że idziemy na wystawę znanego artysty albo na wystawę twórczości osób upośledzonych.

Może to niesprawiedliwe, że stawiam tę kwestię, ale wzięło się to chyba z mojego doświadczenia i obserwacji, że takie osoby nieustannie muszą coś udowadniać reszcie społeczeństwa.

 

KH: Piętnaście lat temu w artykule Monolog? – Nie! napisała Pani: Twórczość osób niepełnosprawnych jest dopełnieniem sztuki współczesnej, czy nadal Pani tak uważa?

AS: Ona jest dopełnieniem, ale sama ma też wartość. Twórczość osób niepełnosprawnych na pewno dopełnia i poszerza całą kulturę. Profesor Andrzej Wojciechowski powtarza za Antonim Kępińskim: twórczość to każde świadome wprowadzenie swojego porządku, np. przestawienie krzesła, uśmiech skierowany do kogoś, poruszenie ręki osoby leżącej. To zmienia wszystko, cały kosmos i już wszystko jest inne. Ta definicja jest najbardziej egalitarna. Człowiek jest stworzony do twórczości, dlatego każde działanie jest dopełnieniem kultury. A czy to jest sztuka? Jak pisał Norwid, sztuka jest po to, żeby zachwycała i potem po to żebyśmy się stawali lepsi. To jest według mnie najlepsza definicja sztuki. Szukając sztuki w art brut należy być jednak bardzo powściągliwym i każde zjawisko w inny sposób rozpatrywać, bo one się naprawdę bardzo między sobą różnią. Ale ja nie czuję się ekspertem w tych sprawach.

 

KH: Dziękuję za rozmowę.

 

Anna Szary – artysta rzeźbiarz, współtwórczyni toruńskiej Pracowni Rozwijania Twórczości Osób Niepełnosprawnych. Od ponad trzydziestu lat prowadzi zajęcia plastyczne i z rzeźby.