ARLEKINADA – INOWROCŁAWSKIE TEATRALNE ŚWIĘTO

Szesnasty Ogólnopolski Przegląd Małych Form Teatralnych Arlekinada w Inowrocławiu okazał się radosnym teatralnym świętem: uczestnikom i widzom radość dawało każde kolejne przedstawienie. Każde było przyjmowane z zaciekawieniem, oklaskiwane, niekiedy na stojąco. Twórczyni festiwalu, Elżbieta Piniewska, troszczyła się, by młodzi aktorzy, którzy ze swymi artystycznymi opiekunami przyjechali do Inowrocławia z całego kraju, czuli się tutaj jak … Czytaj dalej ARLEKINADA – INOWROCŁAWSKIE TEATRALNE ŚWIĘTO

ARLEKINADA – INOWROCŁAWSKIE TEATRALNE ŚWIĘTO

Szesnasty Ogólnopolski Przegląd Małych Form Teatralnych Arlekinada w Inowrocławiu okazał się radosnym teatralnym świętem: uczestnikom i widzom radość dawało każde kolejne przedstawienie. Każde było przyjmowane z zaciekawieniem, oklaskiwane, niekiedy na stojąco. Twórczyni festiwalu, Elżbieta Piniewska, troszczyła się, by młodzi aktorzy, którzy ze swymi artystycznymi opiekunami przyjechali do Inowrocławia z całego kraju, czuli się tutaj jak najlepiej, by dwa festiwalowe dni były wyjątkowe. I takie były.

Młodzież z Brodnicy, Chełmna, Czarnkowa, Gdańska, Nowej Soli, Ostrowca Świętokrzyskiego, Poznania, Świdnicy i Tarnowa Podgórnego pokazała dziewięć spektakli w różnych konwencjach, stylistykach, o różnej problematyce i tematyce, poruszających, wzruszających, zabawnych…

Teatr Doraźny, Dzień ósmy. Fot. Jerzy Rochowiak

Teatr Doraźny z Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim zaprezentował Dzień ósmy według Teatrzyku Zielona Gęś Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w reżyserii Mateusza Wróbla. Stół, trzy krzesła i wyjęte z kuchennych szaf i szuflad zielona plastykowa miska, metalowe i drewniane sprzęty, a także akordeon, skrzypce i gitara posłużyły do stworzenia niezwykłego świata. Przedmioty ukonkretniały błyskotliwe pomysły, które kształtowały się w wyobraźni tak rozbudzonej, że – jak powiedzieli aktorzy – musieli powściągać fantazję a reżyser częściej im mówił czego nie robić niż co mają na scenie robić. Zaskakiwali kolejnymi scenkami i mikroscenkami, rozwijanymi wbrew oczekiwaniom widzów, zatrzymywanymi, celnie puentowanymi… Grali precyzyjnie i swobodnie. Już początek widowiska – koncert kuchennej orkiestry – wprowadzał w kreowaną rzeczywistość. Każdy epizod Teatrzyku Zielona Gęś bawił, ale i pozostawiał w namyśle nad ludzkimi sprawami, nad tym, co nas otacza. Oczywiście, ujmująca świeżością forma widowiska nie przysłaniała tekstu. Przeciwnie, pomysły – inscenizacyjne, reżyserskie i aktorskie – zostały wywiedzione z utworu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, każde zdanie było wypowiadane w harmonii z sytuacją sceniczną. Eksponowany był dowcip zawarty w kolejnych odsłonach Zielonej Gęsi. Zdawało się, że poeta pisał te teksty przed paru tygodniami czy miesiącami. 

Teatr Cedeen, Kosmos po prostu kosmos. Fot. Jerzy Rochowiak

Sceniczne obrazy, ruch, dźwięki, współdziałanie aktorów na scenie, wykorzystanie przedmiotów, nastrój zabawy, a przede wszystkim nieoczywistości komponowały się w spektakl, który niezwykle trafnie odpowiadał na pytanie czym jest, czym może być teatr.

Teatr Avis z Nowosolskiego Domu Kultury w spektaklu Narcyz w reżyserii Alicji Chyżak-Fitas i Katarzyny Niemiec podjął próbę interpretacji mitu o Narcyzie według Metamorfoz Owidiusza. Fragmenty utworu Owidiusza w przekładzie Brunona Kicińskiego były podawane z offu. Na scenie zaś aktorki wypowiadały kwestie, które – współczesnym językiem, prozą, a więc w kontraście z regularnym, nieco archaicznym językiem poematu – napisał zespół: o diecie odchudzającej, o trosce o wygląd, także o zabieganiu o pieniądze, ale i potrzebie umiaru…

Sceniczny świat był kreowany poprzez plastykę ciał aktorek, ruch i muzykę, którą skomponował Przemysław Niemiec. Na początku wystąpiły aktorki w kostiumach z szarego papieru, później występowały w białych skąpych i obcisłych strojach, trzy postacie – tytułowa i nimfy – zostały wyróżnione szarymi strojami; na początku pojawiała się postać w czarnym trykocie. Narcyz przeglądał się w prostokątnym arkuszu przezroczystej pleksi. Ten arkusz owinął się wokół niego w finale widowiska, co można zinterpretować jako uwięzienie bohatera we własnym wizerunku.

Teatr Ekspozycja, Bezczelnie młoda, bezczelnie zdolna. Fot. Jerzy Rochowiak

Owidiuszowa baśń o Narcyzie wyznaczała kierunek czy schemat narracji. Została ona uzupełniona refleksjami na temat spraw, które młodzi ludzie uznają za ważne. Istotnym wątkiem były tu rozważania na temat osobowości narcystycznej, egocentryzmu.

Teatr Cedeen z Młodzieżowego Domu Kultury im. M. Kozara-Słobódzkiego w Świdnicy pokazał Kosmos, po prostu kosmos według Witolda Gombrowicza w reżyserii Joanny Chojnowskiej. Młodzi aktorzy grali w czarnych trykotach i białych kostiumach inspirowanych, jak się zdaje, ubiorem dworskiej służby i bielizną z okresu międzywojnia: białych fartuchach, kitlach, pantalonach, czepcach. Prowadząc zrytmizowaną narrację, tworzyli urzekające urodą sceniczne obrazy. Puentowały one dynamicznie rozgrywane sceny. Była tu walka na miny…

Tematem spektaklu była zagadka: kto powiesił kota, wróbelka, narysował strzałkę na suficie i zamordował Ludwiczka. Sprawca zbrodni został ujawniony. Kosmos, po prostu kosmos przypominający slapstickową burleskę, nawiązywał do nastroju prozy Witolda Gombrowicza.

Teatr Ekspozycja, Bezczelnie młoda, bezczelnie zdolna. Fot. Jerzy Rochowiak

Teatr Ekspozycja z Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 w Poznaniu zaprezentował przedstawienie Bezczelnie młoda, bezczelnie zdolna według tekstów prasowych w reżyserii Adama Brzezińskiego. Tematem była historia Zuzanny M. i Kamila N., którzy w grudniu 2014 roku w Rakowiskach zamordowali jego rodziców.

Na scenie został rozsypany cukier, którego biel mogła kojarzyć się ze śniegiem, ale i z niewinnością, czystością. Dwoje aktorów grających w przedstawieniu posłużyło się dwojgiem sanek. Mogły zaznaczać młody wiek bohaterów; posłużyły do tworzenia sytuacji scenicznych; na końcu przedstawienia były nagrobkami.

Aktorka grająca Zuzannę była ubrana na biało i miała na biało pomalowaną twarz, jakby nałożyła maskę. Aktor grający Kamila był ubrany na czarno. Wydaje się, że w tym ascetycznym i precyzyjnym przedstawieniu każdy drobiazg miał znaczenie, a jeśli nie, to był ważny dla kompozycji spektaklu, bliskiego teatrowi faktu.  

Teatr Montaż, Męczeństwo Piotra Oheya. Fot. Jerzy Rochowiak

Pierwszoplanową postacią była tytułowa bezczelnie młoda, bezczelnie zdolna Zuzanna. Dominowała nad Kamilem, podporządkowała go sobie – stał się jej kopią. Spektakl pokazywał historię ich związku, motywy dwojga postaci, splot okoliczności, który doprowadził do tragedii, stawiał pytanie o zło. Skąd się bierze? Czy próbą odpowiedzi może być przywołanie baśni Królowa Śniegu?

Złożone z fragmentów różnych tekstów monologi – i dialogi – były chłodną relacją (przywodzącą na pamięć Z zimną krwią Trumana Capote). Scenariusz tak został napisany, że fragmenty różnorakich zamieszczonych w prasie czy internecie notatek, reportaży, materiałów publicystycznych portretowały Zuzannę, obrazowały jej otocznie, w którym znalazł się Kamil. Twórcy spektaklu nie oceniali bohaterów: ocena zawierała się w opisie tego, co zrobili. Na początku i pod koniec przedstawienia Zuzanna mówiła: nie ma rzeczy niemożliwych, postawiłam sobie cel i musiałam go zrealizować. Jaki był ów cel? Wydaje się, że uzewnętrznienie ponadprzeciętności, skierowanie na siebie uwagi, zdobycie rozgłosu.  

Teatr Tu z Miejskiego Centrum Kultury w Czarnkowie pokazał Szczurzysyna według sztuki Roberta Jarosza w reżyserii Artura Geremka. Młodzi ludzie przedstawili grupę mieszkańców pewnego blokowiska: chłopca o ciemniejszej karnacji skóry nazywanego Szczurzysynem, dwóch starszych mężczyzn, nazywanych Szczurzydziadem i Starym Niedźwiedziem, oraz Autochtonów, niektórych z pomalowanymi twarzami, na znak środowiskowej przynależności. Autochtoni byli agresywni wobec innych, a więc Szczurzysyna, Szczurzydziada i Starego Niedźwiedzia. Dokuczali Szczurzydziadowi, który w złości rzucał w nich jabłkami, oni w odwecie kamieniami. Któregoś dnia spowodowali, że jabłka trafiały w Szczurzysyna; zmusili go do rzucania kamieniami. Chłopiec zabił mężczyznę, później i Starego Niedźwiedzia.

Aktorzy posługiwali się kijami; ten rekwizyt – oznaka postawy – był różnorako wykorzystywany, umożliwiał młodym ludziom kreowanie sytuacji o rosnącym napięciu dramaturgicznym.

Szczurzysyn to spektakl o przemocy, uwikłaniu w przemoc, tragedii, do której prowadzi agresja… Głos młodzieży zabrzmiał wyraziście, zwłaszcza że historia została klarownie i bardzo sugestywnie zrelacjonowana. Podtekstem była jednak wrażliwość młodych aktorów i ich artystycznego opiekuna, potrafiących poruszyć widzów.

Tomasz Piotrowski z Teatru CBR`60 z Brodnickiego Domu Kultury w Brodnicy w skupieniu, precyzyjnie stopniując emocje, odsłaniając życie wewnętrzne, bohatera zagrał Karła według Pära Lagerkvista w reżyserii Anety Giemzy-Bartnickiej (omawiał ten monodram Kamil Hoffmann w Biuletynie Informacji Kulturalnej nr 1/2018). Karzeł wkomponowywał się w rozważania o mechanizmach zła: postawę bohatera monodramu determinowały upokorzenia…

Teatr Montaż z Państwowych Szkół Budownictwa im. Mariana Osińskiego w Gdańsku pokazał Męczeństwo Piotra Oheya Sławomira Mrożka w opracowaniu i reżyserii Małgorzaty Polakowskiej i Przemysława Jurewicza. Na scenie stało łóżko zaznaczające pokój w mieszkaniu Oheyów, z tyłu między dwoma zasłonami stała metalowa balia zaznaczająca łazienkę. Na podłodze walały się skrawki gazet. Gazetę czytał tytułowy bohater nim przyszedł Urzędnik, od którego Oheyowie dowiedzieli się, że w ich łazience pojawił się tygrys. Nieoczekiwanie Oheyowie utracili prywatność, w swoim mieszkaniu byli nieustannie na widoku, zostali pozbawieni podmiotowości, w istocie także wolności. Ponadto uzewnętrzniało się to, co w ich rodzinie kryło się za pozorami zwyczajnej codzienności… Piotr Ohey przegrał zmagania z absurdem. Utwór Sławomira Mrożka sprzed sześćdziesięciu lat okazał się aktualny, i to nie za przyczyną aluzji do naszej współczesności a dlatego, że ukazywał jakąś paralelność świata przedstawianego na scenie i tego, co nas otacza.

Przedstawienie było grane żywo, dynamicznie. Zwracało uwagę opracowanie tekstu: pomimo skrótów, kontaminacji postaci, np. Urzędnika i Poborcy, spektakl był zwarty, błyskotliwy. Kontrast między realnością czy jej pozorami a oczywistością absurdu nadawał mu charakter surrealny. 

Teatr Novi z Gminnego Ośrodka Kultury Sezam w Tarnowie Podgórnym pokazał Garnitur prezydenta według tekstu Maliny Prześlugi w reżyserii Artura Romańskiego. Na podłodze leżały pomięte gazety, na scenę wchodziły postacie, które trzymając przed sobą rozpostarte gazety, pytały przechodniów czy czytali… Wszystkich poruszyła wiadomość o zamachu: ktoś w publicznej przestrzeni zapaskudził garnitur prezydenta; wyczyszczony, zyskał podmiotowość. Środowisko prezydenta zapewniało, że sytuacja jest opanowana, nie należy niczego się obawiać, a już całkiem nieuzasadnione są pogłoski o wojnie. Tak tworzyła się atmosfera niepewności, zagrożenia, strachu, poszukiwania winnego… Zamieszanie przekształcało się w chaos, który doprowadził do wojny, zniszczenia… A do „narobienia” na prezydencki garnitur przyznał się jeden z ptaków.

Teatr Novi, Garnitur prezydenta. Fot. Jerzy Rochowiak

Przejmująca była Słowikowa: nie wrócił jej mąż, pytała o niego, szukała go. Postać Słowikowej nawiązywała do Spóźnionego słowika, do Ptasiego radia Juliana Tuwima. Mając głowę owiniętą chustą, w czarnej długiej spódnicy i czarnej bluzce przypominała muzułmankę… Śpiewała przejmujący song, w którym próbowała opisać swoją sytuację w kontekście tego, co ją otaczało. Na scenie pojawiały się i takie postacie, jak chłopak na deskorolce, mający na sobie szalik kibica, chłopak w hełmie, z szablą w ręce… Wiodący spór Mickiewicz i Słowacki, grani przez aktorów z maskami z papiermâché, próbowali odnieść się do sytuacji.

Tematem spektaklu wydaje się mechanizm medialnej manipulacji, sterowania społecznymi nastrojami, wzbudzania poczucia zagrożenia, strachu. Poważnej tematyce, ponuremu – a zarazem groteskowemu – nastrojowi widowiska jego twórcy przeciwstawili konwencję bliską kabaretowi… Posłużyli się aluzjami, niedomówieniami; i sytuacje, i wypowiadane kwestie były niejednoznaczne. W Garniturze prezydenta pociągała przewrotność… Mądry spektakl zawdzięczał urok pomysłowej inscenizacji, bogactwu środków teatralnych: byli tu aktorzy w ciekawie pomyślanych kostiumach, w maskach a zawieszony na szyi aktora jasny garniturek należy określić jako płaską figurę czy lalkę. Wielką wartością przedstawienia była muzyka, którą skomponował Maciej Kuśnierz. 

Teatr Agrafka ze Stowarzyszenia Teatru Agrafka w Chełmnie zaprezentował zabawną, odnoszącą się do naszej rzeczywistości, Epopeję według sztuki Grzegorza Reszki w reżyserii Igi Jambor-Skupniewicz (pisał o tym spektaklu Kamil Hoffmann w Biuletynie Informacji Kulturalnej nr 1/2018).

Elżbieta Piniewska zaprosiła uczestników festiwalu na warsztaty teatralne Marzyciele – improwizacja, działanie w przestrzeni i część dramaturgiczna, które prowadzili Katarzyna Peplińska, Mariusz Babicki i Tomasz Kaczorowski, a także spektakl Teatru Improwizowanego wymyWammy. Arlekinadzie towarzyszył koncert Pawła Domagały Opowiem Ci o mnie.

Jury – Dorota Segda, Łukasz Maciejewski i autor tego tekstu – przyznało pierwszą nagrodę Teatrowi Doraźnemu za Dzień ósmy, drugą nagrodę Teatrowi Ekspozycja za Bezczelnie młodą, bezczelnie zdolną, trzecią nagrodę Teatrowi Montaż za Męczeństwo Piotra Oheya, wyróżniło Teatr Tu za Szczurzysyna. Nagrodę dla najlepszego aktora festiwalu otrzymał Tomasz Piotrowski kreujący tytułowego Karła; za najlepszą aktorkę została uznana Kaja Banaszak kreująca tytułową Bezczelnie młodą, bezczelnie zdolną. Jury Młodych – aktorzy Inowrocławskiego Teatru Otwartego: Karolina Fabianowska, Julia Krzesińska i Mateusz Iwiński – nagrodę dla najlepszego spektaklu Arlekinady przyznało Męczeństwu Piotra Oheya, dla najlepszej aktorki Martynie Mróz, grającej Panią Reżyser w Epopei, dla najlepszego aktora Jakubowi Kozakiewiczowi grającemu w Dniu ósmym. Jury Młodzieżowej Rady Miasta Inowrocławia nagrodę dla najlepszego zespołu przyznało Teatrowi Agrafka, nagrodę dla najlepszej aktorki Martynie Mróz, grającej Panią Reżyser w Epopei oraz dla najlepszego aktora Tomasza Piotrowskiego za Karła. Swoje nagrody przyznali też Przyjaciele Arlekinady, m.in. publicysta Piotra Zaremba Teatrowi Doraźnemu za Dzień ósmy i Tomaszowi Piotrowskiemu za Karła.

Kierownikiem artystycznym Ogólnopolskiego Przeglądu Małych Form Teatralnych Arlekinada była Elżbieta Piniewska a organizatorami Kujawskie Centrum Kultury w Inowrocławiu, I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu i Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego.